Na ten deser też miałam chrapkę. W samym cieście wyraźnie czuć smak kwaśnego białego sera i już samo to jest dobre. Na cieście zaś wylegują się soczyste, aromatyczne nektaryny. I biały ser plus te dojrzałe owoce to świetna para. A na wierzchu spoczywa kruszonka.
Nienawidzę przygotowywania cynaderek, ale zjeść czasem lubię:) Uwielbiam je w sosie z mnóstwem uduszonej cebulki, podane z kaszą gryczaną, albo po chińsku... w takim sosie też są smaczne, pod warunkiem, że komuś nie przeszkadzają całe ziarenka pieprzu.
Tak naprawdę, to nie planowałam dzisiaj żadnej sałatki. Ale jak zobaczyłam u Szarlotka ten przepis, postanowiłam wypróbować, bo sezam w sałatce, to dla mnie nowość. Nie zawiodlam sie...sałatka wyszła przepyszna. Palce lizać. Polecam gorąco
W weekend pogoda nas nie rozpieszczała. Padało, było chłodno i szaro. Rozgrzewaliśmy się aromatyczną zupą, znalezioną na blogu Lepszy smak. Zupa była naprawdę smaczna, pełna warzyw i witamin. Ja podałam ją z grzankami, autorka serwowała m.in. z kiełkami. Polecam :)
W moim warzywniaku leżały... kwiaty cukinii. Byłam w szoku i pod wpływem emocjii kupiłam jedno opakowanie (5 kwiatów). Później próbowałam sobie przypomnieć co można z nich zrobić. Po pomoc pobiegłam do Bei. Jej blog podpowiedział mi, że mogę np. przygotować tartę z faszerowanymi kwiatami. No, to przygotowałam. A następnego dnia kwiatów w warzywniaku już nie było.
Przepis na ciasto znalazłam już dawno u Agatki, składniki były, więc szybko zabrałam się do pracy. Ciasto zapowiadało się przepysznie i takie też było. Lekko kwaskowate dzięki owocom, idealne.
Lubię szybkie potrawy. Lubię także wiedzieć ze w mojej kuchni jedzenie się nie marnuje. Dziś mam dwie propozycje na szybka kolacje lub lunch. Mężowi bardzo smakowały obie propozycje.
Pewnie dla wielu osób połączenie cukini z żurawiną i cynamonem wyda się co najmniej dziwne, ale zapewniam Was, że bardzo fajnie się te składniki uzupełniają. Muffiny wyszły pyszne. Podczas pieczenia kuchnia wypełniała się korzennymi aromatami, przypominającymi grudniowe wieczory.
Kiedy poszukiwałam przepisów do akcji Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk nie miałam pojęcia o kimś takim jak Ainsley Harriot. Wczoraj wyciągnęłam swoje notatki i okazało się że wsród nich znajduje się kilka jego przepisów ale dzisiaj, dzięki Karolinie, która jest jego fanką, znam go i ja.
Porzeczki oddzielić od szypułek i umyć. Wrzucić do garnka, zasypać cukrem i zagotować. Co jakiś czas przemieszać dużą łychą, żeby owoce nie przywierały do spodu. Pod koniec zmniejszyć temperaturę i gotować aż nadmiar soku wyparuje. Przelać do słoików, zakręcić i gotowe.
Danie to robiłam tego lata już wielokrotnie, bo bardzo wszystkim smakuje i co parę dni sypią się prośby, bym znowu zrobiła te pyszne kurki. Częstowałam już kurkami wiele osób i zawsze ta prosta potrawa budziła radość.
Kilka tygodni temu pozyczylam w bibliotece ksiazke o lodach napisana przez Sean'a i Kieran Murphy's "Book of sweet things". Krzysiek stwierdzil ze jestem szalona bo irlandzka pogoda nie jest typowo letnia. Jednak sie nie poddalam i zrobilam jedne z lodow, ktore wrecz do mnie wolaly - zjedz nas. No i co ja bieda moglam? ;-) musialam je zrobic. Oczywiscie nie bylabym soba gdybym nie zmienila paru rzeczy.
Jest to najpopularniejsza wersja klasycznego locrio, potrawki z kurczaka w stylu hiszpańskiej paelli.Przepis ze strony Dominican cooking.Porcja dla 4 osób, ale ja robiłam z połowy składników i 4 osoby się najadły...