Dostałam ten przepis w prezencie :-) Od Super-PoP - wiernego czytelnika. Przepis jest naprawdę fajny i prosty. Trochę go przerobiłam ale tylko od strony technicznej
To jest ciasto wyśmienite, nasze ulubione i jedno z tych najbardziej uzależniających. Robi się go ekspresowo, można na chwilę zniknąć przy gościach, a potem zjawia się ni stąd ni zowąd na stole - ciasto ciepłe, z lekka owocowe, maślane, udekorowane waniliowymi lodami.
Śnieg, kałuże, kałuże, śnieg. Trochę biało, bardziej buro. Dzieciaki zachwycone chodzeniem po kałużach, błocie, z wiatrem i pod wiatr. Rzucały w siebie snieżkami. Po powrocie do domu ucieszyły się jego ciepłem, kolorami, zapachem... A dziś u nas na obiad knedle ze śliwkami.
U nas zimno, brrr, liście spadają z drzew i fruwają na wietrze. My marzniemy. Musiałam więc dziś zrobić obiad wesoły, energetyczny, smakowity. Przepis pochodzi z bloga Notme i muszę przyznać, że jest pyszny i że nas rogrzał.:-))
Masło roztarłam z cukrem na puszysta masę. Dodałam po kolei po jednym jajku a na koniec stopniowo dodałam mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Wymieszałam dokładnie i przełożyłam masę do foremek na muffiny - do 3/4 wysokości.
Chwyciłam kawałek ciasta francuskiego i ułożyłam na nim takie oto składniki, by po chwili delektować się smakiem i moim ulubionym połączeniem - jabłek z cynamonem. To taka słodkość na smutki - siedzimy w domku z grypą.
Idealne, gdy mamy ochotę na coś słodkiego do popołudniowej herbatki. Ponoć najłatwiejsze ciasto w świecie (jeśli wierzyć starej piosence) i szybkie w wykonaniu (jeśli pominiemy drylowanie śliwek). Mojemu mężowi smakowało tak bardzo, że ledwo udało mi się uchować tych kilka marnych kawałków do zdjęcia.
Na pocieszenie, w te zziebnięte, szare dni z łysiejącymi drzewami, z fruwającymi na wietrze suchymi liśćmi, w dni gdy ogrody zrobiły się wyblakłe, balkony prawie puste, jeszcze gdzie niegdzie tylko widać wrzosy i chryzantemy - babeczki czekoladowe z Weekendowej Cukierni, imbirem piekące, z gruszkami w środku i obsypane nimi.
Niedawno piekłam ciasto wg przepisu mamy męża, a dziś inne nasze ulubione. Troszkę inaczej smakuje, troszkę inaczej wygląda, ale wciąż najważniejsze są w nim śliwki i upaja nas zapachem cynamonu. Doskonałe do kawy i najlepsze jest pierwszego dnia po upieczeniu. Ciepłe, zimne, nieważne. Polecam. :-)
Ciasto jest bardzo smaczne - delikatne i puszyste jak biszkopt, a jednocześnie lekko wilgotne, z wyczuwalną miodową nutką, uzupełnioną przez aromat skórki cytrynowej. W sam raz na ponure, listopadowe dni - po jego zjedzeniu od razu poprawia się humor :)
To ciasto zdecydowanie poprawia humor w chłodny jesienny dzień. A o kaloriach można na chwilę zapomnieć ;) Ponieważ masa jest bardzo słodka, spód nie zawiera cukru, dzięki czemu można zjeść nieco większy kawałek bez narażenia się na "przesłodzenie".
Na początku próbowałam lepić bułeczki, ale ciasto rozlewało się natychmiast po włożeniu do tortownicy - stwierdziłam, że nie ma sensu tak się bawić i po prostu wyłożyłam część ciasta do blachy, na nie miejscami nałożyłam powidła i przykryłam resztą ciasta. Kiedy wyrosło, wstawiłam do piekarnika i niecierpliwie czekałam, żeby zobaczyć czy to "coś" będzie w ogóle jadalne ;)
Wątróbka nigdy nie była na czele moich ulubionych dań. Kiedy pojawiała się w moim domu rodzinnym na obiad, jadłam ją oczywiście, ale bez jakiegoś specjalnego zadowolenia. Bardziej smakowała mi cebulka, która razem z tą wątróbką znajdowała się na patelni. Jak się jednak okazało, mój mąż wątróbkę lubi. I to bardzo.
Śledzie to moje ulubione ryby, można je podawać pod różnymi postaciami - najbardziej lubię takie w oleju i z cebulką , a drugie w kolejności są właśnie śledzie w śmietanie. Jedyne, za którymi nie przepadam to śledzie marynowane.
Oprawionego królika poporcjować. Natrzeć solą, pieprzem i przyprawą do mięsa. Cebule obrać, pokroić w plastry. Królika przełożyć do miski, obłożyć plastrami cebuli, skropić olejem. Wstawić do lodówki na 12 godź.