Pizze robię dość często zazwyczaj w wersji tradycyjnej z żółtym serem. Ostatnio jednak postanowiłam zastąpić go plasterkami mozzarelli. Efekt okazał się bardzo smaczny, a dodatek świeżej bazylii idealnie podkreślił aromat składników. Z pewnością wrócę jeszcze do takiej kompozycji. Polecam!
Pasta jest genialna na chleb. Pomysł na nią podsunęła mi już dawno temu koleżanka, która mieszka w Kairze. Tam bób jest jedzeniem biedaków i potrafią go przyrządzać na miliony sposobów.
Nie lubię dni, w których nachodzi mnie smak na coś zupełnie niezdefiniowanego, a jednocześnie zupełnie nie mam ochoty na dotychczas podawane potrawy. Jednakże te dni są zazwyczaj najbardziej twórczymi kulinarnie i zdarza się, że w wyniku tej frustracji powstają dania, które na stałe wpisują się jako ulubione dania w moim domu.
Wypróbowany przepis z zeszytu mojej mamy na biszkopt z kremem wiśniowym. Bardzo fajny pomysł na proste i szybkie ciacho. Można użyć świeżych wiśni lub ze słoika, owoce polać polewą czekoladową, polecam!
Najbardziej lubię ziołowe masełka. Mają duże zastosowanie i można z nich zrobić gotową bazę do różnych potraw. W razie niespodziewanych gości można je podać jako fajne smarowidło do pieczywa lub zrobić grzanki, dodać do gotowanych lub pieczonych ziemniaków. Masełka smakowe można aromatyzować czosnkiem np. do sznycli, chrzanem albo bazylią np. do dań z pomidorami.
Efekt? Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Delikatne, puszyste, rozpływające się w ustach ciasto. Mocno wilgotny biszkopt cudownie współgra z jędrnymi, świeżymi owocami, a wszystko to wręcz zatopione w aksamitnej masie. Po prostu rewelacja!
ach, co to za ambrozja się okazała..! nie, do pieczenia do muffinów średnio się nadaje, z naciskiem nawet na "nie polecam". ale do samodzielnego spożywania, albo w towarzystwie owoców sezonowych (z truskawkami wymiata!), albo jako dodatek do ciastek, biszkoptów, herbatników...? najlepsza rzecz na świecie, z tych czekoladowych..!
Dziś kolejny dzień, który skończył się chyba szybciej niż się zaczął, nie mogłam jednak pozwolić aby był dniem (kulinarnie) straconym, więc czym prędzej sięgnęłam do księgi Nigelli do działu ekspresowo. Nie zawiodłam się. Danie okazało się być odkryciem miesiąca.
Czerwiec nas pogodowo nie rozpieszcza - wczoraj wieczorem ulewa (a my biedną psę po spacerach ciągaliśmy), dzisiaj wiatr wwiewa do głów ponure myśli o braku lata. Ale mimo to trzeba się uśmiechnąć - do Taty, bo dziś jego dzień. Rano zadzwoniłam do mojego, złożyłam życzenia, pogadałam o tym i o tamtym. Nie wiem, kiedy się zobaczymy - w najbliższym czasie nie wybieram się do domu. Ale mamy telefon i maile, więc stale jesteśmy w kontakcie. I jest nieźle. A wiatr? Niech sobie wieje, i komuś innemu wwiewa złe nastroje.
Cała rodzina uwielbia cukinię w każdej postaci. Z grilla, w szaszłykach, w sałatce, w tortillach i w tartach. Jednym słowem cukinia w stu odsłonach. Warzywo daje wiele możliwości. W zeszłym roku robiłam tez marynowane w oliwie w słoikach, też pyszne. Sezon cukiniowy się rozpoczął i można już kupić nasze rodzime a nie z eksportu. Zakupiłam ostatnio dwie ciemno i dwie jasno zieloniutkie, młodziutkie cukinie. Miała być z nich zapiekanka, ale stanęło na tarcie.