Od kiedy Margot upiekła te piękne bułeczki, chodziły za mną tak długo, aż je też upiekłam. I chociaż zanikły mi nacięcia, smak bułeczek pozostał rewelacyjny! Dzięki zakwasowi pszennemu te bułki mają bardzo fajny miąższ i nie starzeją się tak szybko, jak te pieczone tylko na drożdżach. Jeszcze nie raz je zrobię. Spróbuję tez podwoić proporcje i upiec dwie długie bagietki.Margot, dziękuję za wyszukanie u Zorry takich pyszności!
To danie to wspomnienie przedszkolnych obiadów. Może dla części z Was nie brzmi to zachęcająco, ale ja przedszkolne obiady wspominam mile. Krokiety robiłam po raz pierwszy i od razu udało się odtworzyć tamten smak i pysznie chrupiącą skórkę. Przepis przypomina ten na farsz do pierogów ruskich.
Takie niby-włoskie, a jednak amerykańskie danie, w zupełnie moim - poohatkowym - czyli polskim wydaniu. Tą razą udało się szczególnie dobrze, więc mogę się pochwalić.
Pyszna zupa, przypomina wiejskie domowe jedzonko.Przepis stąd.Następnego dnia zrobiła się gęsta makaronowa potrawka - przepyszna :)Robiłam z podwójnej porcji.
Odganiam je, by nie martwić się na zapas, ale one powracają i zmuszają do zastanowienia. Co zrobię, gdy stracę ... swoje pudełko ze skarbami? W pożarze, włamaniu lub w innych złych okolicznościach. Różowe pudełko po butach, leżące na półce z książkami, w którym chowam skrawki wspomnień. To pudełko jest mi drogie niemal jak rodzina - bo to zapis najważniejszych chwil mojego życia.
Nadszedł czas na kolejne smakowite spotkanie w kuchni - wspólne pieczenie z Anitką oraz Ireną i Andrzejem, kolejne pod znakiem sernika:) Tym razem przepis wyszukała Atinka. Sernik nowojorski Jamiego Oliviera to wspaniały wybór! Pyszny, miękki, wilgotny, kremowy, delikatnie kwaskowy dzięki limonce, o smacznym ciasteczkowym spodzie i z cudowną chmurką kokosowo-bezową posypaną startą skórką z limonki. Czy trzeba coś więcej pisać?;) Bardzo, bardzo nam smakował.
Jest tak piękna pogoda, że każdy pretekst jest dobry, aby tylko uciec na dwór. Uciekam ja, kiedy się tylko da, uciekają moje dzieci, pies, a w weekend będzie uciekał mój mąż. ;-)) Cu-dow-nie. Obiad więc jest zrobiony na łapu capu, a wziął się z mojego podglądania blogu Ireny i Andrzeja. U nas danie to wystąpiło już po pewnych zmianach, żeby nie powiedzieć zmiankach, podane na ciepło służy, jako słuszne danie obiadowe. :-)) Nie wiem, czy słusznie? ;-))
Dzisiaj chcę pokazać coś co mnie bardzo zachwyciło. Sos ugotowany na bazie rosołu, lekko słodki, o smaku kontrastującym z sokiem z cytryny. Bardzo ważne jest, żeby rosół był prawdziwy, ugotowany na kurze, z dodatkiem warzyw, koniecznie z selerem.
Ostatnio zauważyłam, że ciągle gotuję kurczaka w związku z tym mam wrażenie, że mój blog staje się nudny. Poza tym czasami mamy ochotę zjeść coś innego. Dlatego wczoraj zrobiłam pulpety, a że od dziecka jadłam pulpety w sosie pomidorowym tym razem zrobiłam je w sosie koperkowym.
szę się przyznać bez bicia, że to pierwsze zrazy, jakie w życiu robiłam (pod bacznym okiem Mamy, ma się rozumieć!). Są delikatne, mięso jest przyjemnie kruche, a nadzienie to kwestia Waszej inwencji. Może być klasyczny boczek i suszone śliwki, my jednak użyłyśmy wędzonki, odrobiny cebuli, kiszonego ogórka i tajemniczego dodatku- musztardy, która swoją ostrością zastępuje konieczność użycia innych przypraw.
Na obiad miała być zupa porowa.. Agata wsypała szklankę ryżu - według niej tyle właśnie zawiera garść.... Powstała gęsta masa z kawałkami ziemniaków i pora. Dolałam wody, dodałam marchewkę i groszek - powstała pyszna zupa ryżowa...