Pyszna zupa, przypomina wiejskie domowe jedzonko.Przepis stąd.Następnego dnia zrobiła się gęsta makaronowa potrawka - przepyszna :)Robiłam z podwójnej porcji.
Inspiracją do tej sałatki był przepis znaleziony tutaj a nazwałam ją tak bo to były pierwsze słowa jakie padły na jej widok po przygotowaniu. Nie miałam truskawek więc musiałam je czymś zastapić, a że w lodówce zalegał owoc granatu, więc go wykorzystałam. Ale tak naprawdę to nie o owoce chodzi w tej sałatce- bo myślę, że można wykorzystać prawie wszystkie.
Mięso pokroić w paski, posypać przyprawami, dodać odrobinę oliwy i odstawić na 30 minut w chłodne miejsce. Mięso grillować na patelni na złoty kolor, a następnie przełożyć na papierowy ręcznik. Ugotowaną marchewkę zetrzeć na tarce, połączyć z orzechami i kawałkami mięsa. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Nazwa chili con carne oznacza "papryki z mięsem". Jest to rodzaj gulaszu z mięsa, ostrej chili, bulionu i przypraw. Dodatkowo, tak jak u mnie, może zawierać cebulę, czosnek, paprykę, pomidory, fasolę. To szybkie, proste, smaczne danie można podawać z ryżem lub plackami tortilli. Ja podawałam z dzikim ryżem. Bardzo nam smakowało i na pewno zrobię je jeszcze nie raz.
Ten przepis ma tyle lat co ja albo jeszcze więcej. Gdy słyszę od moich domowników, że mają ochotę na ciasteczka owsiane, to najchętniej sięgam po ten przepis. Piekę je bardzo często. Wspaniale nadają się nie tylko na podwieczorek, ale i na śniadanie.Tym razem role się odmieniły i głównym cukiernikiem był mój syn, który doskonale sobie z nimi poradził. Przepis jest zupełnie bezproblemowy - w sam raz do kuchennych wprawek.
W okresie wielkopostnym nie wypiekam żadnych słodkości , ale mam jeszcze zaległe przepisy , więc pora je tu zamieścić.Jednym z nich jest marcepanowe ciasto z jabłkami , które to wypatrzyłam na blogu Abbry. Dosyć wilgotne , słodkie i sycące , dla mnie pycha ! M-żonek jednak nie był nim aż tak zachwycony - przeszkadzały mu drobinki niezbyt drobno zmielonych orzechów i pewnie bardziej smakowałby mu zwykły jabłecznik biszkoptowy. No cóż... o gustach się nie dyskutuje , a więcej ciasta do pałaszowania było dla mnie ;-))
Danie palce lizać! Rzuciło mi się w oczy od razu jak zajrzałam do jednego z ostatnich numerów WO. Tajskie kuleczki z ryby, pyszny sos, ryż; same dobre smaki. Sos mogę jeść bez niczego i dlatego musiałam go dorabiać i jeszcze raz dorabiać. Wszystko razem smakuje obłędnie.
Kiedyś nie przepadałam za drożdżowymi wypiekami. Wychodziły mi twarde i jakoś nie podejmowałam sie pieczenia następnych. Dopiero niedawno zaczęłam zgłębiać tajniki ciasta drożdzowego i tak się wciągnęłam, że kiedy widzę przepis drożdżowy, od razu biorę go pod uwagę do upieczenia.
W przypadku dzisiejszego placka drozdrowego zaintrygowal mnie zielony kolor pora. To chyba trwajaca zima sprawila, ze zatesknilam za zielenia. We Francji juz pewnie wiosna puka do drzwi, w Polsce ciagle jeszcze lezy snieg. Pobieglam do sklepu po por, piekny i zielony i na przekor wszedobylskiej szarosci zagralam w zielone.
Nie będę po raz kolejny wychwalać zalet ciasta francuskiego, bo każdy je chyba zna:)
Tym razem w wersji wytrawnej, z grzybami i wyczuwalną nutą (mojego ostatnio ulubionego zioła) tymianku. Szybka, bardzo smaczna przekąska, świetnie znosząca nawet wielogodzinne oczekiwanie na wizytę gości. Polecam serdecznie!
Od dziecka lubiłam zostawać sama w domu. Zdarzało się to bardzo rzadko i zawsze czekałam podekscytowana kiedy usłyszę -zamknij za nami drzwi. Głowa buzowała od pomysłów. Miewałam najróżniejsze, ale dwa z nich były stale w czołówce „rankingu”: zrobię sobie coś odlotowego do jedzenia i uzupełnię pamiętnik. Na spokojnie. Bez pośpiechu i obaw, że w połowie zdania ktoś wejdzie i nie dokończę myśli. Zawsze gdy przerywałam opisywanie jakiegoś ważnego przeżycia i wracałam do niego za jakiś czas, to już nie było to. Kreślenie, zamazywanie, bo już były inne emocje i inne spojrzenie na sprawę.