Robiłam spód ciasteczkowo - migdałowy tylko na dnie - podobnie jak Joanna. Piekłam gazetowo 13 minut w 250 stopniach i 70 w 160 stopniach. Zostawiłam go też do wystudzenia w półotwartym piekarniku na jakieś piętnaście, dwadzieścia minut.
Nie planowałam robienia ciastek, dopóki nie zobaczyłam ich u Bei. Ten wybór był zbyt kuszący. Dzieci mieliły migdały, ścierały skórkę z pomarańczy i cytryny, ja zagniatałam ciasto. Niektóre ciasteczka mogłam upiec dopiero następnego dnia, bo przepis każe, by schły przez całą noc. Córeczka pomagała mi je dekorować. Wybierała kolory, mazała lukrem ciacha, siebie i kuchnię. :-) Później zapakowałyśmy je do pudełek i obdarowałyśmy najbliższych. :-)
Mak sparzyć wrzątkiem poprzedniego dnia, nazajutrz wyłożyć na sito i dokładnie osączyć, po czym zemleć 3 razy w maszynce do mięsa. Do cukru w rondlu wlać ćwierć szklanki wody, nastawić na niezbyt silny ogień i ugotować syrop "do nitki", tzn. do chwili, gdy ostatnia spuszczona z łyżki kropla ciągnie za sobą cieniutką niteczkę. Odstawić z ognia, wsypać zmielony mak, bardzo dobrze wymieszać i dodać bakalie.
No i tak, co z tego, że ciasteczka porobione, co z tego, że nawet fotki strzelone, a przepisy spisane na kartkach jeśli od kilku dni to leży odłogiem i na bloga nie trafia. Miałem to wrzucić już dawno, żeby ktoś jeszcze może przed świętami skorzystał, a tak to już marne szanse, że się na coś komuś przyda. Cóż z tego że mam dobre chęci jeśli wykonania ich brak, bo duch wprawdzie ochoczy, lecz ciało mdłe.
Są doskonałym dodatkiem do kawy, herbaty, alkoholu. Uroczym akcentem spotkania przy stole. Czarują, rozpieszczają. W środku kryją tajemnicę, a to śliwkę, a to czekoladowe lody, gorzką czekoladę z rumem, miętę, chałwę... Taka czekoladowa biżuteria do schrupania. Upojne. ;-) Doskonaly prezent dla bliskiej osoby. :-) Mam do nich słabość.
Ziemniaki, seler, pietruszkę i marchew ugotować w mundurkach, najlepiej na parze. Ostudzić, obrać. Wszystkie warzywa pokroić w kostkę. Najlepiej kroić ziemniaki na zmianę z innymi warzywami, wtedy tak bardzo nie przyklejają się do noża. Dosypać groszek, posolić, popieprzyć, dodać majonez.
Pamiętam, jak w każdą „niedzielę po kościele” ludzie całymi pielgrzymkami ustawiali się w długim ogonku przed ciastkarnią. Czasem my też to czyniliśmy - ja domagałam się wtedy kokosanek. Ptysie, eklery i babeczki z owocami mogły nie istnieć. Sporadycznie tylko zamieniałam obiekt moich cukierniczych westchnień na napoleonki.
Lubicie połączenie kokosu i czekolady jakie zawiera w sobie batonik Bounty? My bardzo! Robiłam już maleńkie kuleczki bounty, robiłam ciasto o tej samej nazwie, które cieszy się u nas wielkim powodzeniem, a tym razem postanowiłam zrobić krajankę.
Lubicie połączenie kokosu i czekolady jakie zawiera w sobie batonik Bounty? My bardzo! Robiłam już maleńkie kuleczki bounty, robiłam ciasto o tej samej nazwie, które cieszy się u nas wielkim powodzeniem, a tym razem postanowiłam zrobić krajankę.
Niektórzy mówią, że moje dwa kuchciki, to jedyne co mi się udało w życiu zrobić, co ma ręce i nogi. Otóż ten krem łososiowy, który ostatnio wymyśliłem zadaje kłam tej oszczerczej tezie. No, może nie do końca, bo rąk ani nóg ten krem nie posiada, ale z pewnością należy do tych rzeczy które mi w życiu wyszły.
Przepis z książki "Podróże Kulinarne - Kuchnia Rosyjska". Pieczenie biszkoptów - do pominięcia - można użyć zwykłych ze sklepu. Ciasto wyszło intensywnie kawowe, ale nie zostawia gorzkiego posmaku - dla mnie pyszne :)
Zapach cytrusów zawsze będzie mi się kojarzył ze świętami Bożego Narodzenia - wtedy pomarańcze i mandarynki są najsmaczniejsze - słodkie , soczyste i pachnące. Pamiętam radość, kiedy ja i moje siostry znajdowałyśmy pod choinką paczkę z mandarynkami i pomarańczami wystanymi przez Babcię w długaśnej kolejce - razem z ptasim mleczkiem i sezamkami :-) W kryzysowych czasach to dopiero był rarytas !
Będą białe Święta? Tak bym chciała. Świąteczny nastrój jest wtedy jeszcze bardziej świąteczny. Na razie jest zimno ... coraz zimniej. I zaczął padać śnieg!Ubrana w ciepły sweter wyszłam na balkon opatulić donicę z ziołami i krzewy poziomek. Mam nadzieję, że moje zioła wiosną wypuszczą nowe pędy. W skrzynce na barierce Senecio cineraria (Starzec popielny) wygląda jeszcze całkiem ładnie, choć nie wiem jak długo jeszcze.
Przebrane kapelusze grzybów, wrzucić do miseczki, zalać wrzątkiem, odstawić na kilka godzin (najlepiej na noc). Do garnczka przelać wodę z grzybami i gotować do miękkości. Gdy grzyby będą miękkie przelać przez sitko i połączyć z wywarem warzywnym. Zagęścić 1 łyżką mąki i 2 łyżkami śmietany. Grzyby pokroić w słupki, wrzucić do zupy.