Idealne bułeczki na śniadanko. Wspaniałe jeszcze ciepłe ze świeżym masełkiem i konfiturą. Do tego kubek mleka, kakao czy herbaty. Czego chcieć więcej...No może słoneczka za oknem :)
Miałam w szafce trochę maku, więc postanowiłam go wykorzystać do czegoś smacznego. Padło na drożdżówki - przepis na ciasto podejrzałam u Dorotki. Często z niego korzystam, bo jest naprawdę dobry - można powiedzieć, że to przepis-baza. Zmieniam tylko nadzienie - i za każdym razem mam inne bułeczki. Nawet na drugi dzień są smaczne i miękkie. Te makowe nie są wyjątkiem ! :-)
Przepis znalazłam w Kulinarnym Atlasie Świata - Gazety Wyborczej.Robiłam z połowy porcji, smażyłam nieortodoksyjnie na maśle.Potrawa pyszna - jak to wątróbka :)
Postanowiłam więc wrócić wspomnieniami do tegorocznych wakacji, i przeglądając folder ze zdjęciami z Avignon, natknęłam się na tę sałatkę. Avignon leży nie tak daleko od Nicei, toteż sałatkę nicejską można dostać w każdej restauracji. Co ciekawe, restauracje położone obok siebie serwują tę sałatkę w różnych wydaniach, wspólne elementy to sałata, tuńczyk i gotowane jajko. Poniżej spróbuję odtworzyć składniki sałatki, którą jadłam.
Dla poprawy humoru upieklam ciasto. Mialo byc pyszne, takie ze sliwkami. Ale nawet ono postanowilo sie nie udac. Mimo to zjedlismy je calusienkie, a ze bylo bardzo smaczne zrobilam drugie podejscie. Tym razem ciasto wyszlo jak powinno. Mieciutkie, lekko slodkie i wilgotne od sliwek. Doskonale do popoludniowej kawy czy herbaty (u mnie jak zwykle do filizanki aromatycznej herbaty)
Kiedy znalazłam ten przepis, w pierwszej chwili nie spodobał mi się pomysł połączenia kisielu z galaretką i bitą śmietaną. Okazało się jednak, że niesłusznie. Bardziej niż tradycyjny krem, masa ta przypomina sernik na zimno, i cały tort okazał się wyśmienity w smaku, mało słodki, no i dość lekki - bo bez masła. Spokojnie można było zjeść po dwa kawałki, a wszyscy wiedzą, że w przypadku tortów, bywa to dość trudne.
Mój trochę spóźniony przepis na Dzień Jabłka organizowany przez Tatter. Właściwie spóźniony jest tylko wpis, bo ciasto upiekłam wczoraj ;-) To ulubiona szarlotka naszej rodziny, jej atutem jest krucha bezowa kołderka, pod którą kryją się pachnące cynamonem prażone jabłka. Szybko znika i rzadko kiedy udaje jej się przetrwać więcej niż dwa dni :-)
Co za dzien! Od rana jestem w biegu, mam jeszcze tyle spraw do zalatwienia, a to przeciez sobota. Powinnam sie relaksowac jak zwykle w sobote, bo przeciez wiekszosc waznych spraw zalatwiam w tygodniu, ale nie dzis.
Robię teraz częściej muffinki do szkoły.Miałam ochotę na coś nowego.Przepis Ani bardzo mi się spodobał - muffinki wilgotne, pachnące i lekko szczypiące w język :)
Maliny i jeżyny oczyszczamy z ogonków i myjemy. Następnie umieszczamy w garnku i gotujemy pod przykryciem ,na małym ogniu ; tak długo ,aż owoce się zupełnie rozgotują ( nie zapominamy o mieszaniu).
Wracamy po przerwie! Po wakacjach. Spotkanie trójcy w zakurzonej wirtualnej kuchni. Najpierw więc sprzątanie i już kuchnia błyszczy, więc można zabierać się do kulinarnych szaleństw. Wszystkie razem i każda z osobna, odmierzamy, mieszamy, dolewamy, dosypujemy.
Cebulę obrać, drobno pokroić, przesmażyć na oleju. Mięso umyć, pokroić w drobną kostkę. Obtoczyć w mące, wrzucić do cebuli. Mięso obsmażyć stale mieszając. Doprawić solą i czerwoną papryką do smaku. Podlać wywarem mięsnym, dodać przecier pomidorowy, listki laurowe, rozgnieciony czosnek, pieprz w ziarnach i dusić do miękkości. W czasie duszenia podlewać wywarem.