Masz babo placek. I dziś na śniadanie mieliśmy placki z ekspresowego przepisu Nigelli. Jedliśmy je przy odgłosach bębniącego deszczu i grzmotów, w ciemności - pochmurności rozjaśnianej przez błyskawice. Popijałam je kawami, ale skutek żaden. Mleko do kawy pożyczone od sąsiadów. Mąż chodził ze szklanką od drzwi do drzwi. Dziś przecież są pozamykane wszystkie sklepy ;-)
Placuszki z serka ricotta są pyszne, delikatne, puszyste, rozpływające się w ustach, no fantastycznie smaczne! Zupełnie nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z ich zrobieniem.
Od jakiegoś czasu mieliśmy chęć na bananowe ciasto, które w smaku i zapachu byłoby zupełnie bananowe, a do tego miękkie, wilgotne i pyszne. Jak tylko Liska wstawiła swój przepis na banana bread wiedziałam od razu, że je zrobię. Ciasto jest cudownie pachnące i mooocno bananowe. Wspaniałe. Mój Ukochany od razu zjadł pół keksówki tak mu posmakowało. Moje ciasto może troszkę mniej wyrosło niż Liski, ale było tak pyszne, że nie został już ani okruszek ... :)
Wieprzowiną w karmelu rozpoczęłam dla siebie chiński tydzień. Niestety, na zakupach zostałam podstawiona pod ścianą i zamiast kotletów schabowych musiałam kupić pierś z kurczaka. Pakowaną po 4 sztuki, co pięknie się złożyło. Jedną z piersi zużyłam na zupę, pozostałe 3 na kurczaka z ananasem i papryką.
Ponieważ truskawki, ku mojej uciesze, robią się coraz tańsze, kupuję je ostatnio w dużych ilościach. Zjadamy te małe czerwone owoce najczęściej same, czasem polane dodatkowo bitą śmietaną, ale wczoraj postanowiłam wykorzystać je jako dodatek do ciasta. Okazją były moje dzisiejsze urodziny, a ciasto to zastępowało nieobecny tort.
Te pancakesy wymyśliłam sama wzorując się na przepisie Dorotki na pancakesy bananowe. Miałam wielką chęć na placuszki z rabarbarem,a w czeluściach zamrażarki leżała napoczęta paczka mrożonych malin, więc pomyślałam sobie, ze sprytnie połączę oba te owoce i musi wyjść smacznie;) No i tak właśnie wyszło! Pancakesy wyszły takie pyszne, pachnące latem, dzięki malinkom, ach pyszne były no!
To ciasto powstało pod wpływem chwili , bez konkretnego przepisu (choć najbardziej przypomina "Pleśniaka"). Mój m-żonek uwielbia ciasta z dżemem , marmoladą i innymi smarowidłami , więc zrobiłam je specjalnie z myślą o nim , tym bardziej , że już dawno takiego placka nie piekłam.
Widziałam ją ostatnio na wielu blogach, w końcu skusiłam się na nią i ja :) Botwinka, bo o niej mowa, zalicza się do zup, które nie każdemu smakują. Znam wiele osób, którym w ogóle nie pasuje jej smak, przeszkadzają pływające w zupie liście itp. Ja zaliczam się do jej zwolenników.
No, znów jestem. :-))) I nadrabiam zaległości. Najpierw w kuchni. Po górze do prasowania, która mi urosła w czasie choroby, to chyba raczej zacznę się wspinać, niż prasować itd... Z miłych rzeczy - lektury. Dzieci dostały ode mnie popularnonaukowe książki przeznaczone dla małego czytelnika, wydawnictwa Arkady, o promieniotwórczości i o elektryczności.
Rozmrożone krewetki nabijaj na patyczki do szaszłyków po kilka sztuk, następnie ułóż w płaskim naczyniu. Rozgnieć czosnek, wymieszaj go z oliwą i pieprzem, polej szaszłyki i odstaw na 2 godziny do lodówki. Następnie osącz z oliwy i piecz na tacce aluminiowej na rozgrzanym grillu po 3 minuty z każdej strony.
W ramach eksperymentu i z racji braku innych owoców w domu upiekłam dziś muffiny z kiwi. Przepis znalazłam na blogu 21st Century Schozoid Kitchen.A oto mój wypiek :)
Ostatnio mało się u mnie dzieje, brakuje mi czasu na kuchnię, stąd niedobór nowych wpisów ;) Sterta wydrukowanych przepisów rośnie, a ja nie mam kiedy się za nie zabrać :( Jeszcze tydzień i może będzie trochę spokojniej - taką mam przynajmniej nadzieję ;)
Łososia pokroić na kawałki i usmażyć na oleju. Przełożyć do ugotowanego makaronu. Na olej po smażeniu ryby wsypać mąkę i chwilę smażyć. Dolać zimne mleko i cały czas mieszając czekać aż zgęstnieje.