Zawsze myślałam, że chilli to meksykańska potrawa, tymczasem ostatnio przeczytałam, że od 1977 roku jest to oficjalne danie Teksasu. Robiłam już kilka wersji chilli, ale żadna nie smakowała mi jak ta poniżej prezentowana. Bogactwo ziół i przypraw jakie występuje w tym przepisie nadaje temu daniu takiego smaku, że pamiętam go do dzisiaj choć chilli robiłam już kilka dni temu.
Przepis jest z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku - a pewnie jeszcze starszy... Moja mama dostała go od rodziny, a rodzina - od cukiernika Józefa Świgonia z Elbląga. Krem dzięki użyciu białek jest bardzo puszysty i lekki.
Obraną i drobno poszatkowaną cebulę zeszklić na oleju. Dodać rozmrożone i drobno pokrojone grzyby i dusić. Ziemniaki ugotować w mundurkach a następnie obrać. Kapustę ugotować do miękkości, odcedzić z wody. Dodać do przesmażonych grzybów, doprawić solą i pieprzem do smaku. Ugotowane ziemniaki obrać, pokroić w plastry.
Tym razem, z propozycji podanych w Weekendowej Cukierni, przez Goś skusiłam się nie na ciasto a na mus. Jest to deser leciutki jak pianka. Dla wielbicieli czekolady i smakoszy kawy- bomba. Nie tylko kaloryczna:)
Kaya, to nic innego jak jajeczny krem przygotowywany na parze, tyle, że mocno kokosowy i bardzo gęsty. Całkiem smaczny, jeśli jest mocno schłodzony. Jak podaje Kit Bruczkowski w misięczniku "Kuchnia" w Malezji można nawet kupić gotowy taki "dżem". U nas z pewnością nie każdemu przypadnie go gustu...
Odkryłam niedawno nowy sposób podawania fasolki szparagowej - właśnie z sezamem. Dotychczas zawsze lądowała ona na naszym stole podana tradycyjnie, czyli podsmażona z masłem i bułką tartą. Zapewniam, że z sezamem smakuje równie dobrze, a na pewno jest zdrowsza i mniej tucząca.
W ramach wspólnego pieczenia Olcik zaproponowała mi zrobienie kebaba domowego, na który przepis wyszperała u Edysi. Chętnie na to przystałam, bo już nieraz robiłam taką meksykańską kanapkę i wiem, że jest pyszna. Przy okazji, tortillę mogę dołączyć do akcji Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk. Olcikowi bardzo dziękuję za wspólne pichcenie:))
W tym tygodniu w ramach Weekendowej piekarni prowadzonej przez Tilinarę padły dwie propozycje. Wiedziałam, że za chleb to ja się raczej nie wezmę, więc została mi brioszka. Ale jakoś tak podchodziłam do niej z wahaniem i ciągle zmieniałam zdanie: piec czy nie piec.
Z tego przepisu wychodzi bardzo pyszne, lekkie danie. Pomysł ponownie z książeczki "Smaki Grecji" wydawnictwa Parragon. W oryginale w tym daniu powinny być jeszcze serca karczochów, z których ja zrezygnowałam.
Ten przepis jest ulubionym ciastem ekipy kucharskiej i cukierniczej hotelu. Rankiem kiedy executive chef John Doherty zjawia się w pracowni cukierniczej, na stole czeka już to właśnie ciasto, pokrojone w kawałki i każdy z pracowników może miło rozpocząć dzień.
Maandazi to afrykańskie pączki - pyszne, kokosowe z nutą kardamonu. Jedyna ich wada, to to że są dosyć tłuste, chociaż mnie osobiście to nie przeszkadza. Przepis znalazłam w starym numerze "Mojego gotowania".
Wyobrażałam sobie, że będzie to ciężkie ciasto- myliłam się. Okazało się lekką wręcz babką o miłym aromacie bananów. Chrupiące w nim wiórki kokosowe i lekko podprażone orzechy są fajnym uzupełnieniem tego amerykańskiego ciasta. Już jeden kęs przeniesie Cię w sam środek upalnego Nowego Orleanu!
Straciłam rachubę i nie wiem, jaki numerek WC przerabiamy - dziękuję za informację - udało mi się załapać na okrągły numerek ;) W każdym bądź razie gospodynią jest Goś. Zaproponowała 3 przepisy - na pierwszy ogień poszedł mus czekoladowy. Mus wyszedł pyszny, ale w małej ilości :)