Smakowało nam do tego stopnia, że parę dni później mąż przyniósł mi ze sklepu słoik musu jabłkowego, prosząc, żebym niedługo znów zrobiła ten pyszny jabłecznik. Mi długo powtarzać nie trzeba i jak tylko wrócę od rodziców, zrobię ją dla niego z pewnością ponownie. :)
To chyba jeden z najpopularniejszych serników. Swego czasu piekłam go prawie na każde święta , tylko ostatnio trochę o nim zapomniałam wypróbowując nowe przepisy. Jednak z okazji Wielkanocy przygotowałam ciasta jedynie ze starych , dobrych , wielokrotnie sprawdzonych przepisów , pośród których znalazł się także ten oto serniczek.
Bardzo dawno nie jadłam sernika – postanowiłam go wreszcie upiec i okazało się, że wybrałam bardzo popularny przepis, widziałam go między innymi na blogu Kucharzysz? Sernik jest niezwykle puszysty i wszystkim nam smakował, nawet tym, którzy entuzjastami sernika nie są.
To ciasto , jedno z kilku zresztą , które wpadło mi w oko na blogu "Palachinka". Można je tam znaleźć jako "Ciasto mleczne" (Milk cake) , ale ja pozwoliłam sobie zmienić trochę tytuł , bo już kiedyś podawałam przepis na ciasto o takiej nazwie , tylko zupełnie inne - proste , ucierane , babkowe , choć też smaczne.
To ciasto powstało pod wpływem chwili , bez konkretnego przepisu (choć najbardziej przypomina "Pleśniaka"). Mój m-żonek uwielbia ciasta z dżemem , marmoladą i innymi smarowidłami , więc zrobiłam je specjalnie z myślą o nim , tym bardziej , że już dawno takiego placka nie piekłam.
Nigdy wcześniej nie robiłam ciasta duńskiego , ale zawsze wydawało mi się , że jego przygotowanie jest podobne do ciasta francuskiego (wałkowanie , składanie , schładzanie... itd.) . Otóż , ku mojej uciesze , okazało się , że nie jest. Być może trafiłam na jakąś uproszczoną wersję , ale jak najbardziej odpowiada mi ona.
Jeden z najprostszych , a zarazem najstarszych przepisów jakie posiadam w swoich zbiorach. Kiedyś moja mama piekła to ciasto bardzo często , ale zawsze z jabłkami. Ja dorzuciłam jeszcze truskawki , które dodały wspaniałego aromatu i smaku.
To było do przewidzenia , że długo nie wytrzymam bez jakiegoś kokoswego wypieku ;-) Najpierw miały to być ciasteczka , ale akurat wpadł mi w ręce przepis (włożony pomiędzy kartki mojego notatnika) na tę właśnie kremówkę. Ciasto w sumie jest proste w wykonaniu , niezbyt pracochłonne , a jakie smaczne. Półkruchy spód , w środku dużo budyniu śmietankowego , przykrytego z wierzchu przyrumienioną masą kokosową. Pycha !
Jakiś czas temu na forum cincin wpadły mi w oko mufinki kurzęce zrobione przez Krystynę9. Przepis bardzo mi się spodobał i postanowiłam przygotować coś takiego na urodzinowy obiad ( podwójnie urodzinowy, bo męża i córy ).
Miałam wielką ochotę na jakieś proste , ucierane ciasto z dodatkiem truskawek. Robiłam już jogurtowe i na maślance (obydwa bardzo dobre) , ale kiedy zobaczyłam ten przepis , pomyślałam , że wart jest wypróbowania. I nie myliłam się - ciasto było pyszne ! Od siebie dodałam tylko kruszonkę która okazała się wspaniałym dopełnieniem i aromat śmietankowy , który bardzo lubię , zwłaszcza w połączeniu z truskawkami.
Herbatniki zmiksować. Masło rozpuścić. Herbatniki połączyć z masłem, wsypać na dno tortownicy i docisnąć palcami.1 galaretkę rozpuścić w 500 ml wrzątku, przestudzić.połowę galaretki wylałam na spód, ale drugi raz tego nie zrobię - nie wyszło zbyt dobrze.
Ten przepis czekał cały rok , żebym z niego skorzystała - tak jakoś wyszło. Ciasto jest smaczne , choć nie z gatunku "mokrych". Moje wyjątkowo ubogie w jagody , dlatego tym bardziej polecam dodać ich więcej , żeby było zdecydowanie jagodowe , a nie tylko piegowate ;-)
To będzie wpis gościnny :). Przedstawiam Wam pyszne, lekkie ciasto robione często przez moją Mamę na urodziny swoich małych jeszcze wtedy dzieci. Ciasto zawsze chętnie było jedzone przez dzieci i głównie z myślą o nich robione. Mama nazywa je tortem, a więc niech nazwa ta pozostanie
Mleko wlać do dużej miski , dodać drożdże i zostawić na kilka minut. Dodać mąkę , cukier i wymieszać. Przykryć i odstawić, aż podwoi swoją objętość. Dodać pozostałe składniki i dobrze wyrobić. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne.
We wtorek moje Kochane Dziecie zaczyna przygode z przedszkolem i to, ze postanowilam uraczyc rodzine ciastem to chyba znak, ze ja zaczynam czuc stres. W moim przypadku na stresy najlepsze jest gotowanie i zajadanie sie slodyczami. To drugie nie zawsze wychodzi mi na dobre ;)