Powidła z zielonej renklody
Renkloda ulena to śliwka a ze śliwki muszą być powidła. Te powidła przeszły moje wyobrażenia, nie wiem jak Was na nie namówić. Są po prostu genialne. Nie wiem czy ta odmiana śliwki jest popularna, na pewno nie tak jak węgierka, ale jeśli macie do niej dostęp, gorąco zachęcam Was do wzięcia tych powideł pod uwagę.
Składniki:
- 5 kg śliwki lenkrody
- szklanka cukru (zależy od słodyczy śliwek)
- skórka z 1 cytryny
Śliwki umyć, przepołowić, usunąć pestkę. W dużym garnku, najlepiej o grubym dnie, umieścić śliwki i podlać je odrobiną wody. Zagotować i od tej pory smażyć je na małym ogniu. Moje śliwki puściły sporo soku więc smażyłam je kilka godzin następnie wyłączyłam i pod wieczór smażyłam je ponownie. Następnego dnia smażyłam je znowu, aż były gęste i lśniące. Cukier i skórkę z cytryny dodałam przed trzecim smażeniem. Gorące włożyłam do słoików. Można zapasteryzować, ja tego nie zrobiłam.
Smacznego:)