Leczo

Zdjęcie - Leczo - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Ten przysmak kuchni węgierskiej jest niezwykle szybkim i prostym sposobem na pobudzenie kubków smakowych i rozjuszenie ślinianek. Idealne w środku lata, kiedy pomidory i papryki są tanie i nabrzmiałe od wszystkich tych dobroci wytworzonych przez naturalne promienie słoneczne. Obok witamin i likopenu jarzyny te zawierają samą słodycz lata, dzięki czemu wyjątkowo rozpieszczają podniebienie o tej porze roku. To samo danie przygotowane zimą kosztowałoby trzy razy drożej. Dlatego polecam przygotowanie kilku porcji w postaci zapraw w słoikach po ogórkach. Są to nieocenione skarby w zimowe, ciemne, zimne popołudnia. Więc tak, to jest ten czas, kiedy należy wziąć się za leczo. Już sam dźwięk pobudza ślinianki do działania, niechaj zatem najpierw popracują zręczne dłonie. Krojenie bowiem to jest najtrudniejsza część pracy. A z tego wszystkiego najbardziej skomplikowane jest obieranie sparzonych pomidorów... katorga.

na duży gar wystarczający na dwa obiady dla dwóch osób i słoiczek zaprawy:

- 5 średnich pomidorów.
- 3 papryki (np.: 2 czerwone i 1 zielona),
- 3 średnie cebule,
- 1 - 2 laski kiełbasy + mogą być parówki - ja lubię z parówkami oczywiście drobiowymi,
- 2 łyżeczki mielonej papryki słodkiej,
- 0,5 łyżeczki mielonej papryki ostrej,
- 2 łyżki przecieru pomidorowego
- sól, olej do smażenia
  1. Są dwie szkoły smażenia mięsa i cebuli. Jedni twierdzą, że najpierw należy zeszklić cebulę, a później dorzucić mięso, inni na odwrót. Ja robię na odwrót: wolę najpierw przyrumienić kiełbasę (jeśli mamy parówki to ich nie smażymy, one wrzucane są na samym końcu), a później zarzucić ją cebulą.

  2. Jak cebula się zeszkli, wrzucam pokrojoną w paski, lub jak kto woli w kostkę, paprykę i zazwyczaj nie czekam zbyt długo bo mi się nie chce i zaraz po niej wrzucam pokrojone byle jak pomidory (bez skórki).

  3. Z głównych dodatków to właściwie wszystko. Znam jeszcze wersję z pieczarkami, ale ja wybrałam czystą formę. Teraz czas na przyprawy. Wrzucamy w/w przyprawy jak leci: papryki mielone, sól (tak łyżeczkę na początek, ale nie szaleć proszę i często próbować), przecier pomidorowy.

  4. Gar przykrywamy przykrywką i dajemy składnikom trochę prywatności, żeby zmiękły i się nieco skurczyły. Tak z pół godziny, ale nie za długo. Nie lubię i nie polecam lecza w postaci zupy, kiedy wszystkie składniki są kompletnie zmasakrowane, także proszę nie przesadzać.

  5. Na samym końcu dajemy pokrojone na dość spore kawałki paróweczki. Niechaj trochę się zagrzeją od towarzystwa i gotowe.

Kategorie przepisów

Podobne przepisy