Łososiowe kluseczki w aromatycznym, rozgrzewającym bulionie



Kluski:
pz tej porcji ciasta wyjdzie ok. 40 sztuk
100 gram wędzonego na zimno łososia norweskiego
1 jajko + 1 żółtko
ok. 200 ml mleka
1 łyżeczka miękkiego masła
ok. 350 ml mąki pszennej typu 500 (ok. 1 i 1/3 szklanki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki drobniutko posiekanego, zielonego pieprzu z zalewy
pół szklanki posiekanych ziół (natki pietruszki, koperku, kolendry lub bazylii)
duża szczypta soli
Bulion:
ok. 2 litrów wywaru warzywno - rybnego (może tez być z kurczaka)*
1 nieduża marchewka
kilka plasterków imbiru
1 duży ząbek czosnku
papryczka chilli (dowolna ilość)
2 - 3 dymki
olej sezamowy i sos sojowy do smaku
kilka gałązek świeżych ziół do dekoracji
Sposób przygotowania:
Do pojemnika malaksera wlać mleko, dodać jajko i żółtko, sól oraz posiekany, zielony pieprz. Krótko zblendować, a następnie dodać mąkę, masło i proszek do pieczenia. Blendować, aż do uzyskania gładkiego ciasta. W miarę potrzeby dodać mąkę lub dolać trochę mleka. Ciasto powinno być dość gęste (zdecydowanie gęściejsze niż na lane kluski). Dodać posiekane zioła oraz pokrojonego w malutką kosteczkę łososia i delikatnie wszystko wymieszać.
Ciasto przykryć i odstawić na kilka minut.
W międzyczasie przygotować bulion.
Wywar wlać do garnka o dużej średnicy. Marchew obrać i umyć, pokroić w cienkie, ukośne plasterki, a następnie w cieniutkie zapałki. Podobnie przygotować imbir. Czosnek obrać i pokroić w jak najcieńsze plasterki. Dymki również cienko posiekać, najlepiej ukośnie. Odkroić kawałek chilli, usunąć pestki i pokroić w maleńką kosteczkę.
Warzywa dodać do bulionu i podgrzewać wszystko pod przykryciem, na małym ogniu. Doprawić kilkoma kroplami oleju sezamowego i sosem sojowym.
Kiedy bulion zacznie wrzeć, można zacząć wrzucać kluski.
Zwykle robię to przy pomocy dwóch łyżek. Nabieram ok. pół łyżki ciasta, zanurzam (pionowo) łyżkę z ciastem w bulionie i używając drugiej łyżki, zdejmuję ciasto wprost do zupy. Dzięki temu kluski są foremne i okrąglejsze niż zwykłe, "kładzione" przy pomocy jednej łyżki.
Gotować ok. 1-2 min od wypłynięcia (w zależności od wielkości klusek). Jednak nie wolno ich spuścić z oczu, ponieważ są delikatne i mogłyby się rozpaść.
Podawać natychmiast, dekorując zupę świeżymi ziołami.
Kluski można też przygotować wcześniej. Należy je wtedy ugotować w osolonej wodzie i po ugotowaniu rozłożyć na płaskim talerzu, tak żeby się nie posklejały. Wystudzić, przykryć folią spozywczą i wstawic do lodówki.
Przed podaniem koniecznie podgrzać w bulionie, żeby nabrały smaku.
Smacznego :)
*Ja często kupuję całego łososia i filetuję go sama. Resztki, czyli głowę i kręgosłup (czasem skórę z częścią brzuszną) przeznaczam na bulion. Można je zamrozić i wraz z innymi resztkami przechowywać w zamrażarce, aż do momentu wykorzystania.
Przepis wędruje do akcji/konkursu na Durszlaku
