racuszko-pączki

Wszędzie gdzie nie spojrzę pączki. Robią je wszyscy grupowo i indywidualnie, detalicznie i hurtowo. A ja? A ja nie lubię ciasta drożdżowego wyrabiać i pączków nie robię. Ale ale... zobaczyłam u Kasi przepis na "szybkie pączki" i postanowiłam spróbować.
Racucho-pączki
Wszystkie składniki z pominięciem mąki, oleju i ziemniaka zmiksować. Kiedy masa jest już wymieszana stopniowo dodajemy mąkę - na koniec trzeba mieszać łyżką co by nie spalić kolejnego blenderka w moim przypadku. Rozgrzać w rondlu tłuszcz, wrzucić obranego ziemniaka - wtedy nie pryska (tę tajemnice zdradziła mi pani prowadząca zajęcia ZPT w ósmej klasie szkoły podstawowej kiedy robiliśmy faworki) i wykładać masę łyżką w taki sposób jak kluski kładzione. Smażyć na złoto. Odsączyć na ręczniku papierowym, posypać cukrem pudrem i cieszyć się końcówką karnawału.
Pączuszki są delikatne, puszyste i mocno cytrynowe. Pycha!
Racucho-pączki
- 1,5 szklanki mąki pszennej
- 4 jajka
- 400g sera białego
- 250g serka mascarpone
- 1 łyżka drobnego cukru z prawdziwą wanilią
- 1 łyżka spirytusu
- 1 łyżeczka octu
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki soku z limonki
- skórka otarta z pół limonki
- skórka otarta z pół cytryny
- szczypta soli
- soda oczyszczona na czubek łyżeczki
- olej ,smalec do smażenia pół na pół
- jeden surowy obrany ziemniak

