Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zawsze wydawało mi się , że dwa tygodnie to strasznie długo , ale kiedy porównałam inne przepisy , w których ciasto leżakuje nawet po kilka miesięcy , to od razu zmieniłam zdanie ;-) Piernik z tego przepisu jest troszkę nietypowy , ale zapewniam , że w pełni zasługuje na swoją nazwę.
Spadł śnieg, przyszedł mróz... Słońce delikatnie przyświeca sprawiając, że biel śniegu wydaje się jeszcze bielsza. Śnieg to święta Bożego Narodzenia... Jednak ten pierwszy śnieg nie wytrzyma do świąt, podobnie jak mój pierwszy tego roku piernik...,także nie wytrzyma do świąt ;)
Czy ja już pisałam, że uwielbiam wspólne pieczenie?;-) Po raz kolejny spotkałam się w wirtualnej kuchni z Cudawianką i Majanką, by tym razem przetestować przepis na piernik. Wybór padł na znaleziony u Dorotus - piernik na Guinessie. Ten wypiek mnie zachwycił. Mięciutki, wilgotny i aromatyczny.
Dziś w potrójnym składzie: Atinka, Cudawianka i ja zapraszamy Was na przepyszny, wilgotny, miękki piernik na piwie Guinness. Przepis pochodzi ze zbiorów Dorotki, która w zeszłym roku specjalnie dla mnie go wstawiła.
Chciałam sprawdzić , co to za wynalazek - przepis pochodzi z "Wróżki". Piernik wyszedł bardzo słodki i bardzo korzenny - czyli taki , jak powinien. Zapachniało świętami :)
Chcesz otrzymywać najnowsze przepisy na skrzynkę e-mail?
Załóż konto