Ukoić "jego"...
Ostatnie dni były lekko zakręcone. Ba! Nadal są, jednak moja dieta w tym okresie była lekkim przegięciem.
Wolę nie analizować tego co jadłam, bo chcąc przeżyć ratowałam się mało wartościowym jedzonkiem. To co mi podawano było nie zjadliwe, a jeszcze gorzej wyglądało. Zapychałam więc żołądek tym co udało mi się zdobyć ;)
W ramach rekompensaty i uspokojenia (jak to ktoś ostatnio określił)* „wkur***ego” żołądka postanowiłam zjeść coś w miarę zdrowego.
A co jest zdrowe? Zdrowa jest kasza gryczana, a do tego smaczna jak diabli (a diabełki lubują się w diabełkowo smacznym żarełku).
No i w dodatku kasza gryczana to królowa kasz. Nie dość, że zawiera mnóstwo mikroelementów, to jeszcze bogata w białko jest. No i na płodność wpływa ;)
Natrafiłam na pewne zdjęcie, zdjęcie co mnie bardzo zaciekawiło, bo i była tam kasza gryczana i brokuły i bób i groszek. W przepis się tylko lekko zagłębiłam, zainspirowało mnie zdjęcie i to właśnie na podstawie zdjęcia postanowiłam stworzyć to danie.
Kasza gryczana z bobem, groszkiem i brokułami
- 60 g kaszy gryczanej
- 200 g bobu
- 100 g brokułów
- 100 g zielonego groszku- u mnie mrożony
- garść orzechów nerkowca
- sos sojowy
- czarny pieprz
- tymianek
Kaszę ugotować. W między czasie ugotować warzywa (mają być jędrne, wystarczy chwila, najlepiej na parze). Orzechy uprażyć. Kaszę wymieszać z sosem, pieprzem i tymiankiem. Dodać warzywa i dokładnie wymieszać.
* towarzysz niedoli ;)




przepisy



