Stefanka z twarożkiem

Bywa nazywana również sernikiem gotowanym. To takie trochę zapomniane ciasto, a przecież smaczne, łatwe w przygotowaniu i w dodatku bez gotowania. Nie wiem kto i kiedy je wymyślił, ale czasowo to celowałabym w lata siedemdziesiąte.
Moim zdaniem warunkiem sukcesu jest tu porządny świeży twarożek. Nie smakuje mi ta masa z jakichś homogenizowanych serków czy kremowych philadelphii. Ona musi mieć minimalne twarożkowe grudki - dopiero wtedy jest naprawdę smaczna i oryginalna. Najlepszy oczywiście będzie delikatny świeży twarożek własnej produkcji. Hmmm, chyba się źle wyraziłam - domowa produkcja to w zasadzie jedyna opcja dla takich jak ja, odciętych od smacznego białego sera emigrantów. W Polsce przy zatrzęsieniu pysznych twarożków w każdym sklepie pewnie nie trzeba się wysilać na średniowieczne serowe manufaktury.
Ja przypomnialam sobie o tej stefance na święta, gdy dumałam jaką zrobić paschę i w końcu zamiast paschy wymyśliłam ten przekładany serniczek. I okazało się, że pomimo obecności na wielkanocnym stole, wydawałoby się bardziej spektakularnych i przyciągających wzrok bab, mazurków i pieczonych serników, to proste ciasto zniknęło jako pierwsze.
Stefanka z twarożkiem
200g herbatników typu petit beurre (4 warstwy po 3x4herbatniki w każdej warstwie)
Krem twarożkowy:
750 g tłustego twarożku dwukrotnie zmielonego
4 jajka
150 g masła
1 szkl cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 budyń śmietankowy
1/4 szkl mleka
Herbatniki układamy w prostokątnej formie lub bezpośrednio na paterze, na której będziemy ciasto podawać.
Masło roztapiamy, wsypujemy cukier, zagotowujemy. Dodajemy ser i jajka, gdy będzie tuż przed punktem wrzenia wlewamy rozmieszany w mleku budyń i krótko zagotowujemy. Gorącą masą przekładamy warstwy herbatników. Ostatnią warstwą powinny być herbatniki.
Można polać jakąś polewą, np. z białej czekolady, ale my najbardziej lubimy bez.




przepisy

