Pańska skórka
Mimo iż zostalam przesiedlona z ochoty na bródno 15 lat temu, przez okropnych i złośliwych-tak wówczas mi się zdawało - rodziców, to dzisiaj przyznać muszę iż nie żałuję. I tak dobrych 13 lat mieszkałam z jednej strony cmentarza bródnowskiego, zaś od roku mieszkam po drugiej stronie cmentarza (nie mylić ze stroną muru ;>), tak bardziej blizej zacisza, czty targówka, a w zasadzie to na granicy.
Jako, że zawsze widok z okna miałam na cmentarz to jakoś się w sumie z cmentarzem zżyłam, polubiłam go i oswoiłam choć brzmi to być może makabrycznie....
Z folkloru cmentarnego wiele rzeczy możnaby wymieniać i wymieniać, ale dziś należy się zająć jedną....mianowicie Pańską Skórką. Odkąd pamiętam, to różne baby, babuszki, dzieci i dziaduszki sprzedają toto pod cmentrzem. Dziwnie brzmi sama nazwa, dziwnie wygląda sprzedająca ją baba i dziwni są kupujący ludzie, a już najdziwniejsza jest rzecz sama...Oczywiście nie jest tak, że Pańska Skórka to produkt ogolnodostępny, rzec by można wolnorynkowy. O pańską Skórkę raczej trudno, generalnie wysyp towaru można zaobserwować na listopad pod cmentarzem i na wielkanoc pod kościołem. Przez resztę roku Pańska Skórka śpi przyczajona w ukryciu i tylko raz na jakiś czas i niespodziewanie zza winkla wyskoczy baba z koszem i atakuje klientelę Pańską Skórką, ale na drugi dzień baby już nie ma ślad po niej przepada, a klienci odchodzą rozczarowani...pochlipując...
Muszę sie przyznać, a to hańba straszna, że dopiero w tym roku odważyłam się kupić. W końcu już człowiek nie młody, 25 lat ma skończone, więc pomyślałam, że raz kozie śmierć, i jeśli już umierać, to dla rzeczy wielkich. Zwykle, za młodu jeszcze, delektowałam sie widokiem owej baby z koszem skórek, a w obawie o swoje kiszki nie ważyłam sie tknąć. Przez jakiś czas w ogóle mętnie sobie myślałam, że to rodzaj słoniny. Ale dementuję, jest to słodycz. Glumowate to, twarde, a jednocześnie bajecznie słodkie, biało różowe i aromatyczne. Po 4 godzinach od spróbowania jeszcze żyję.
Ale, jako że czas kończyć ten przydługi wywód....Celem ustalenia rodowodu Pańskiej Skórki odpaliłam internet w przekoaniu, że pewnie i tak nic nie będzie. Otóż błąd...Fora wrzą, kipią i gotują się, od intelektualnych poszukiwań, teorii spiskowych dotyczacych skórki. Ustalenia w telegraficznym skrócie:
1. Jest to produkt Warszawski, nigdzie indziej nie znany, słabo kojarzony. Precyzując jest to produkt prażański, znany i popularny po "tej gorszej" stronie wisły, niektórzy z "tej lepszej strony" nigdy o nim nie słyszeli. Krótko mówiąc był to przysmak dzieciaków biedoty na pradze....
2.W najtrudniejszych nawet i najcieższych czasach Pańska Skórka była sprzedwana, zatem, wnioskując Łotsonie, jej składniki tudzież ingrediencje nia mogą być zbyt drogie i wysukane.
3.Tylko dwie firmy toto produkują nikt nie wie gdzie się mieszczą, czy przestrzegają norm, jak do nich dotrzeć, ani nawet czy istnieją....
3.Przepis na skórkę to pilnie strzeżona tajemnica, której owi monopoliści nie chcą zdradzić, bo wiadomo chcą sobie nieźle zarobić na całym skórkowym, tajemniczym, podejrzanym interesie....
4.Istnieją fanatycy przerózni, którzy daliby się pokroić za przepis...
5. Kiedyś krążyły po internecie dwa przepisy, zawierające żelatynę, ale nic z nich dobrego nie wychodziło...Znawcy temetu krzyczeli "nie dawajcie żelatyny, te przepisy sa do d...." oraz "Katastrofa kulinarna".
6. Na jednym forum znalazłam bezżelatynowy przepis, który przeszedł w zasadzie bez echa, a który wydaje mi sie zbliżać do ideału.....
1. Cukier /i miód lub melasa/ ok. 1 kg;
2. ocet /sok z cytryny/ 1-2 łyzki;
3. woda i jakiś sok np.: malinowy 1/2-1 szklanki + ew. mąka ziemniaczana 3-4 łyżki;
4. białka z 6-8 jaj.
Robi sie po połowie, jedna biała a druga różowa [sok]. To tak w
telegraficznym skrócie.
Słodkie łaczy sie ze sobą [i ew. z maką] +2 +3 do uzyskania syropu "do
piórka" i wlewa na ubite na sztywną pianę białka. Naczynie z pianą ma
być ustawione na parze, ubijać aż masa zgęstnieje, potem zdjąć z pary i
jeszcze ubijać do ostudzenia. Wykładać na pergamin.
Wszystko wymaga duzej wprawy.Proporcje? Hmmm, któż to wie czy
prawdziwe. Trzeba przetrenować.
pozdr. Jerzy
7.Jeśli w niedługim czasie zginę w tajemniczych okolicznościach, to znaczy że przepis powyższy jest na 100% prawdziwy...

Jako, że nie mam aparatu, to bezczelnie zapożyczam zdjecie z www.pstryk.blog.pl służy to krzewiwniu idei słusznych, wiec mam nadzieję, że sie autor nie pogniewa. Dziękuję i przepraszam za razem.
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Pańskiej Skórki.....




przepisy

