Listopadowe apple pie

To jest stara historia - moje pierwsze prawdziwe "pie" jadlam w Stanach. Tak jak nalezy - w przydroznej restauracji ze skajowymi kanapami, jak w pociagu, gdzies w malej miescince na pustynnym pustkowiu przy kultowej Route 66. Zaczyna sie jak "film drogi", prawda? I tak jak w filmie bywa - potem byla "love at first sight", a raczej "at first bite". Pamietacie film "Michael" z Travolta, w roli aniola (o wiele bardziej bym wolala takiego aniola stroza, niz wymoczkowatego Nicholasa Cage'a z "City of Angels"). Moze to niezbyt znany film, ale ja go bardzo lubie - jest w nim domowe cieplo amerykanskiej prowincji, byla tez w nim kultowa droga i mnostwo jeszcze cieplych owocowych "pies". Co tak uzaleznia w tych amerykanskich kuzynkach tarty - moim zdaniem idealna proporcja kruchego ciasta do nadzienia. Tego ostatniego jest cala fura - fura cienkich plasterkow kwaskowatych jablek ze smugami cynamonu i wiorkami skorki cytrynowej, fura wydrylowanych rubinowo blyszcacych wisni, fura pachnacych lesnym runem jagod. I te pyszne owoce zanurzone sa w gestym soku, ktory wyplywa z nich podczas pieczenia. Jeszcze do tego dla kontrastu galka kremowych lodow waniliowych lub chmurka bitej smietany (a najlepiej jedno i drugie) - i juz mamy kulinarny "happy end". W powstaniu mojej pierwszej domowej tarty pomogla bardzo wydatnie Bajaderka. Ona to podala mi niezawodny i absolutnie bezkonkurencyjny przepis na spod do "pie". Co moze dziwic, w przepisie konieczny jest dodatek margaryny, aby uzyskac ta prawie ze listkujaca kruchosc ciasta. Moje piersze pie bylo jablkowe. Najlepiej moim zdaniem sprawdzaja sie w nim szare renety.
Tu jest przepis:
Apple pie
Okragla forma do "pie" o ok. 25cm srednicy
Ciasto na pie w/g Bajaderki:
2 1/2 szklanki maki
170g zimnego masla, pokrojonego w kostke
2 lyzki cukru
szczypta soli
55g zimnej margaryny do pieczenia pokrojonej na kawalki
1 jajko
lodowato zimna woda, okolo 3 lyzki
Nadzienie:
2 lyzki maki ziemniaczanej
1/3 szkl bialego cukru
1/3 szkl cukru brazowego ciemnego
skorka otarta z 1/2 cytryny
po 1/4 lyzeczki zmielonego cynamonu, galki muszkatolowej i gozdzikow
1,5 kg jablek obranych i pokrojonych w dosc cienkie plasterki
sok z 1/2 cytryny
Ciasto:
Pierwsze 4 skladniki posiekac razem w malakserze, dodac shortening i posiekac az utworza sie grube grudki. Jajko rozbeltac z 2 lyzkami wody, dodac do ciasta - bzyknac az ciasto utworzy duze wilgotne kawalki, jezeli potrzeba (ciasto jest za suche) dodac troche pozostalej wody. Powstala kule podzielic na 2 czesci, rozplaszczyc, zawinac i schlodzic przynajmniej godzine.
Nadzienie:
Mieszamy z duzej misce 4 pierwsze skladniki i przyprawy.Jablka skrapiamy sokiem z cytryny i mieszamy z sypkimi skladnikami w misce.
Wylepiamy forme do pie 1/2 rozwalkowanego ciasta. Nakladamy na nie wymieszane skladniki nadzienia i przykrywamy "siatka" z reszty ciasta. Dokladnie zlepiamy brzegi. Pieczemy 50min do 1 godz w 190 stopniach.
Mozemy rowniez przykryc pie pelnym platem kruchego ciasta. Po zlepieniu brzegow trzeba w kilku miejscach naciac wierzch, zeby para miala ktoredy uciec w czasie pieczenia.




przepisy


