Dżem figowy.
Do tej pory figi (te czarne) istniały dla mnie tylko wersji suszonej i to jedynie jako dodatek do chleba.Te prosto z drzewa - odmiana zielona- (ukłony w stronę sąsiada Greka) jakoś do mnie nie przemawiały.
A bo to słodkie, mdłe, jakieś takie w smaku niewyraźne...
Kilka dni temu wybrałam się na targ po warzywa.
Odpowiadając na tysiąc pytań córki ( a co to, mama? a czemu to ma kolce? czy to są jeżyny? gdzie..?), kątem oka zauważyłam figi.
Czarne.
Dojrzałe.
Postanowiłam zrobić M niespodziankę..
....
Następnego dnia zdjęłam pokrywkę z garnka , w którym poprzedniej nocy kipiały figi.
Z szuflady wyciągnęłam ulubioną drewnianą łyżkę.
Zamieszałam...
A potem spróbowałam..
A potem znów spróbowałam...
I jeszcze raz..
Piętnaście minut później wszystkie trzy byłyśmy w drodze na targ.
Po figi..
Koniecznie te czarne..
Przepis znaleziony tutaj.

Dżem figowy
składniki:
-1 kg fig ( u mnie czarne), ok.18 sztuk
-100 g cukru
-1 łyżka soku z cytryny
-1 łyżka Grand Marnier
-szczypta soli morskiej
Figi opłukać i odciąć ogonki. Przekroić na pół.
Włożyć do dużego garnka, zasypać cukrem i odstawić na 30 min.
Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować przez 10 min.
Ostudzić i zmiksować w blenderze/ malakserze.
Dodać resztę składników i gotować na małym ogniu (często mieszając) przez 30 min.
Włożyć do wyparzonych i gorących słoików i cieszyć się dżemem na przełomie jesieni i zimy, albo o każdej porze :-).




przepisy


