Creme brulee
W zeszłym tygodniu na forum Cincin był Tydzień kuchni francuskiej i była to świetna okazja do przygotowania nieznanego mi dotąd francuskiego deseru - creme brulee. Dodatkowo motywowała mnie chęć wypróbowania specjalnego palnika, który znalazłam pod choinką. Przygotowując deser skorzystałam z przepisu od Dorotus, a sama deser bardzo mi smakował. Podawałam go z mango.

Składniki:
- 300 ml śmietany kremówki 36%
- 4 żółtka
- 3 łyżki cukru pudru
- nasiona z laski wanilii
- cukier do skarmelizowania: 3 łyżki (można użyć cukru brązowego)
Strąk wanilii przekroić wzdłuż na pół, zeskrobać nasionka, włożyć do rondelka, wlać śmietankę. Doprowadzić do wrzenia, następnie odstawić do przestudzenia.
W miseczce drewnianą łyżką utrzeć żółtka z cukrem (nie do puszystości!, wystarczy jak zaczną zmieniać kolor). Mieszając, połączyć ze stopniowo dolewaną, przestudzoną śmietanką. Masę jajeczną przecedzić przez sitko, by pozbyć się ewentualnych grudek. Wypełnić nią 2 - 3 płytkie foremki żaroodporne.
Piekarnik rozgrzać do 100ºC. Wstawić foremki z masą i zapiekać około 45 minut do godziny. Pod koniec pieczenia sprawdzić, czy krem jest gotowy; środkowa część powinna być lekko galaretowata. Krem nie powinien się również przyrumienić. Ostudzić w temperaturze pokojowej. Wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny.
Przed podaniem powierzchnię kremu delikatnie osuszyć papierowym ręcznikiem i posypać brązowym lub białym cukrem (ok. 1 łyżki na foremkę; nie za grubo, bo warstwa karmelu będzie zbyt twarda i mało krucha). Cukier karmelizować przy pomocy palnika lub - ewentualnie - grilla w piekarniku (krótko, kilkanaście sekund, uważając by nie spalić). Podawać natychmiast.
Crème brûlée najlepiej smakuje, gdy jest bardzo zimny.
Smacznego :-)





przepisy

