Chłodzi:)

Na Pychocie wreszcie robi się wiosennie:) Czas na sztandarową zupę każdej wiosny, czyli chłodnik z soczystych młodych buraczków:) Przepis wyszukany w podręczniku kuchni litewskiej, poza tym troszke mojej inwencji:P To do dzieła:
Kupujemy dwa pęczki młodych buraczków, myjemy je, całe wraz z listkami i łodyżkami siekamy. Przygotowujemy wywar-do 2 litrów wody wrzucamy włoszczyznę (ćwierć bulwy selera, marchewkę, pietruszkę) i posiekane bulwy buraczków. Gotujemy aż zmiękną. Potem wrzucamy posiekane liście i łodyżki, dodatkowo kilka całych gałązek świeżej pietruszki, dalej gotujemy. Potem odstawiamy do miski z zimną wodą, żeby zupa wystygła.
Gdy jest już zimna, zaczynamy czary mary:) Siekamy pół pęczka szczypiorku i koperku, dwa zielone ogórki i wrzucamy do zupy. Żeby nabrała mocniejszego koloru dodajemy 1/4 łyżeczki kwasku cytrynowego (uwaga- łatwo przesadzić:), maggi, sól i cukier do smaku. Pod koniec wlewamy śmietanę, najpierw rozcieńczając ją odrobina zupy. Na wierzch sypiemy świeże zioła. Można podawać z gotowanym jajkiem. Od razu zjeść:)
(jeśli zupa będzie stała w lodówce kilka dni, radzę dodawać codziennie osobno ogórka i ziół, żeby cały czas zachowała świeżość:)
Różowo w mojej głowie...




przepisy

