Brownie

To moje pierwsze brownie. Nigdy nie byłam wielką fanką czekolady, wybrałabym każdy deser owocowy albo lody prędzej niż ciasto czekoladowe. Miewałam jednak czekoladowe napady. Pewnie wiecie o czym piszę? O zjadaniu całych tabliczek czekolady na raz, zwłaszcza na studiach, zwłaszcza podczas sesji. Jednak od Świąt, dzięki wszystkim Mikołajom, wciąż jem czekoladę i tylko czekoladę. Przerabiam(y) właśnie ostatnią puszkę belgijskich pralinek. Muszę Wam powiedzieć, że ten nawał czekolady bardzo mi dobrze na samopoczucie działa, chyba się nie będę chciała odzwyczaić! Tak czy inaczej, teraz mogę pełną gębą (czekolady) wziąć udział w czekoladowym weekendzie Bei, którym w tym roku zajmuje się Atinka.
Ten przepis pochodzi z ostatniego Delicious (marcowego!). Brownie miało być krówkowe - chyba za sprawą czekolady butterscotch (mleczna z dodatkiem karmelu), ale trochę mi ten smak zniknął. Odrobinę za długo piekłam, choć i tak krócej niż w przepisie i nie było dość bagniste w środku. Przepraszam za mało apetyczny przymiotnik, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mieszanie takiego ciasta przypomina zabawy błotkiem w dzieciństwie! Miłe wspomnienie :) Tak czy inaczej ciacho było niebiańskie i tych, którzy jeszcze nie piekli, gorąco zachęcam, nie może nie wyjść! To znaczy cokolwiek nie wyjdzie będzie jadalne i pyszne na dodatek.

Brownie
150 g masła
łyżeczka ekstraktu waniliowego
150 g gorzkiej czekolady (70%)
140 g jasnego cukru muscovado
130 g drobnego białego cukru
3 jajka
150 g mąki
50 g pekanów (dałam mieszankę włoskich, laskowych i brazylijskich)
50 g czekolady butterscotch Green & Black*
kakao do oprószenia
szczypta soli
* nie wiem czy firma Green&Black funkcjonuje na polskim rynku, ale tak jak pisałam jest to mleczna czekolada z kawałkami karmelu, ale te kawałeczki są tak małe, że nie czuje się ich w cieście w połączeniu z orzechami, które dominują tu chrupanie, można więc ją zastąpić śmiało inną mleczną/krówkową czekoladą.
Masło, ekstrakt, połamaną ciemną czekoladę, cukier i szczyptę soli wrzucamy do żaroodpornej miski i roztapiamy nad garnkiem z ledwie gotującą się wodą (bain-marie), kiedy składniki się rozpuszczą i połączą ściągamy miskę z kąpieli wodnej i dodajemy do niej roztrzepane jajka a potem mąkę. Mieszamy i oddajemy się wspomnieniom zabaw błotnych. Dorzucamy orzechy i połamaną na kawałeczki butterscotch. Przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia (natłuczonym masłem) formy (w przepisie serce 21x10.5, u mnie kwadratowa trochę większa - powinnam była zmniejszyć czas pieczenia dlatego, ale zorientowałam się po fakcie). Pieczemy w temp. 180° (z nawiewem 160) przez 25 min (wg oryginału, moje brownie po 20 min było przedobrzone). Studzimy 15 min w formie, przekładamy ciasto odwracając je i oprószamy kakao.




przepisy

