Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Chlebek jest bardzo dobry i wilgotny. Jednak patrząc na miąższ mojego chleba i chlebków innych Piekarenek - stwierdzam, że chyba go zbyt mało odgazowałam.
Dzisiaj szybciutko. Dwa zdjęcia z Sopotu sprzed kilku tygodni i chleb. Bez zakwasu. Na drożdżach. Siedzimy wszyscy w domu popijając herbatę z miodem i cytryną. Kichamy i prychamy jeden przez drugiego. Wygrzewamy się pod kocem i jemy ciepły chleb z masłem i miodem.
Kolejne pyszne zadanie z Weekendowej Piekarni po godzinach wykonane. Tym raze do upieczenia Margot wybrała chleb żytni. Początkowo troszke się martwiłam, co mi z niego wyjdzie, bo przez pierwsze 1,5 godziny rósł kiepsko, ale potem zaczął się podności i ostatecznie po 4 godzinach wypełnił foremkę. Chlebek ma wilgotny miąższ i bardzo mi smakował.
Ostatnio szukając przepisu na jakiś nowy chleb postanowiłam zaczerpnąć inspiracji u mistrzyni – Tatter. Po krótkim przeglądzie z uwzględnieniem możliwości czasowych i składnikowych zauroczyłam się zdjęciami tego bochenka. Musiałam go upiec. Zapasy szafkowe na to pozwalały, więc przystąpiłam do dzieła. Z powodów różnych, przepis w niektórych miejscach zmodyfikowałam i podaję swoją wersję. Po oryginał zapraszam do Tatter. Wyszedł pyszny. Sprężysty, o chrupiącej skórce, ciemnym wnętrzu i sporej wilgoci.
Nazwałam ten chleb "drawskim", ponieważ przepis przywiozłam z Pojezierza Drawskiego - dostałam go od pani, która prowadziła gospodarstwo agroturystyczne. Przepis różni się trochę od innych przepisów na chleb na zakwasie w tym względzie, że nie obejmuje przygotowania zaczynu - do mąki dodaje się sam zakwas. Dobrze jest mieć więc zakwas dość "stary", bardzo aktywny, bo inaczej chlebek nie wyrośnie zbyt duży.
Chcesz otrzymywać najnowsze przepisy na skrzynkę e-mail?
Załóż konto