Zrozumieć niezrozumiałe
Jednym z moich największych problemów jest to, ze tak naprawdę najbardziej na tym świecie nie rozumiem siebie, niektórych swoich decyzji i postępowania.
Niby jestem świadoma swojego postępowania, niby jestem trzeźwa przez większość dni w roku (bywaja i takie nietrzeźwe), niby moje decyzje są przemyślane...
A jednak są rzeczy, których nie mogę pojąć w swoim postępowaniu.
Nie rozumie na ten przykład, czemuż to tak rzadko jadam ryby, pomimo iż bardzo je lubię, bardziej od mięsa zwierzaków lądowych!
W dodatku smakują mi też te tańsze ryby, jak mintaj czy morszczuk (pangi nie przełknę, mam z nią mało smaczne przejścia). Nie muszę mieć na stole łososia, starczy mi zwykły biały filecik jakieś morskiej ryby. Może też być cos wędzonego, tu jednak łosoś wygrywa, ale makrela też nie zostanie potępiona.
Lubię, a tak rzadko jadam! A takie zdrowe są, a powinnam jeść ich dużo!
Wykorzystując okazję imprezy kulinarnej „Ryba jest dobra na wszystko” postanowiłam zjeść trochę tych wodnych stworów. 
Muszelki z makrelą
-60 g makaronu typu muszelki
- ok. 50g obranej ze skóry i pozbawionej ości wędzonej makreli
- kilka czarnych oliwek
- pół ząbka czosnku
- łyżka ziaren słonecznika- uprażonych
- sól, pieprz
- suszona papryka w płatkach (niekoniecznie)
- zielenina do ozdoby, u mnie kiełki lucerny
Makaron ugotować al dente. Makrelę rozerwać/pokroić na mniejsze cząstki, sprawdzając dokładnie czy nie ma ości. Oliwki przekroić na pół. Czosnek rozmiażdżyć i przesmazyć na oliwie z papryką. Makaron wymieszać z rybą, czosnkiem i słonecznikiem. Dodać oliwki, doprawić solą i pieprzem do smaku, wymieszać. Przełożyć na talerz, posypać zieleniną.





przepisy

