wypadam z obiegu
pojawiam sie i znikam na jakis czas. mimo to w mojej kuchni duzo sie dzieje. jednak szarlotka nie taka jaka chcialabym Wam opisac, zapiekanka makaronowa niby dobra, ale nie na tyle, zeby tutaj ach i och sie nad nia rozpisywac, wiec mnie nie ma...ale powracam, zawsze kiedy jest z czym. czy to z tradycyjna pomidorowa, czy z ubitym schabem na niedzielny obiad albo czyms bardziej wymyslnym jak ponizszy sos kawowy!

na sniadanie, obiad, czy podwieczorek - pora na nalesniki zawsze jest dobra! tutaj, klik klik, znajdziecie te, ktore smaze od lat i co mnie bardzo cieszy, zyskaly Wasza aprobate, ze ho-ho. tutaj zas, klik klik, znajdziecie te, ktorych nauczylam sie od samego M. Rouxa (oczywiscie z ksiazki, nie w realu ;-)) i ktore idealnie pasuja w dni, kiedy chcemy oslodzic sobie zycie.
z dodatkiem sosu kawowego po prostu rozplywaja sie w ustach!
// przepis na sos kawowy z ksiazki "The Australian Women's weekly: fast desserts". podaje lekko zmodyfikowany.

sos kawowy
(na 10 nalesnikow)
30ml smietanki kremowki (30-36%)
80ml mocnej swiezo zaparzonej kawy
100g bialej czekolady
1 lyzeczka likieru kawowego (uzylam Tia Maria)
zaparzyc kawe z poltorej lyzeczki kawy rozpuszczalnej w podanej ilosci wody. przelac ja do rondelka razem ze smietanka kremowka oraz polamana na kawalki czekolada. podgrzewac, az mikstura bedzie goraca, ale tak, zeby sie nie gotowala, a czekolada calkowicie sie rozpusci. caly czas mieszac.
zdjac z ognia. wlac likier kawowy. wymieszac.
odstawic, az ostygnie.
polewac sosem nalesniki, pankejki, gofry lub stosowac jako founde.
mozna przechowywac w lodowce. jednak po wyjeciu sos moze byc za gesty, wtedy trzeba go podgrzac, zeby nieco ropuscic.




przepisy


