Weekendowa Piekarnia #15 - Chleb bananowy lekki jak piórko
Nie ma co, ale pieczenie chleba spodobało mi się i to bardzo. Tak bardzo, że podjęłam wyzwanie i postanowiłam wziąć udział w Weekendowej Piekarni.
Chlebek zaproponowany przez Ptasie zapowiadał się smaczny, a do tego prosty w wykonaniu. Tilia to potwierdziła, a Ptasia rozwikłała wszelkie nieścisłości. Wszystko wskazywało na to, że będzie dobrze, że chlebek się uda, a ja będe chodzić dumna jak paw :)
No niestety nie wszystko poszło tak jak trzeba...Czemu? A to z kilku prostych powodów. Jednym z nich było moje kombinatorstwo i lenistwo, drugim brak wprawy, trzecim fakt, ze pierwszy raz piekłam coś sama.
Początkowo szło gładko. Ciasto ładnie rosło, nie stwarzało problemów. Schody zaczęły się, gdy trzeba było uformować prostokątny bochenek wg. instrukcji Tatter. Prawdopodobnie za słabo skleiłam ciasto i podczas wyrastania zaczęło się brzydko rozłazić. 
Tilia poradziła jeszcze raz wyrobić, złożyć i dać mu ponownie wyrosnąć. Ale tu ujawniła się leniwa natura princesski oraz zbliżająca sie godzina kolacji, a że zaplanowałam na nią kanapki z tym chlebkiem, nie było mowy o ponownym wyrabianiu.
Postanowiłam pokombinować. Przypomniałam sobie nauki Mistrza, że jak sie posmaruje olejem to ciasto nie bedzie w tym miejscu rosnąć. Pomyślałam więc, ze jak tu i tu posmaruję, to tu ie wyrośnie, tam wyrośnie i w efekcie wyjdzie normalny bochenek. Jednak za bardzo się rozbrykałam z nowym pędzelkiem i posmarowałam cały chleb, zapominając o wszelkich naukach! I miałam swój efekt końcowy w postaci chleba o dziwnym kształcie, niskiego jak placek, ale za to bardzo smacznego :)
Widząc chlebek u Atinki, zawstydziłam się niemiłosiernie i stwierdziłam, że nie będe się kompromitować pokazując swoje „dzieło”. Jednak po chwili namysłu stwierdziłam, że czemu mam się wstydzić. Przecież chleb wyszedł smaczny, tylko niski. Jak pokaże co mi wyszło, to może otrzymam jakieś dobre rady na przyszłość, no i zapamiętam by nie szaleć moim pędzelkiem wypaćkanym w oleju.
Tak więc moja Weekendowa piekarnia zakończyła się pół-porażką. Chleb sie upiekł, był smaczny, o prawidłowym miąższu, tylko o lekko zwichrowanym kształcie ;-)
Po prostu trzeba będzie pojechać na naukę składania prostokątnych bochenków do stolicy lub ponownie ściągnąć stolicę, a dokładniej Mistrza i drugiego ucznia Mistrza do Kurnika :)
Bardzo proszę się nie śmiać tylko dobre rady dawać ;p

Chleb bananowy lekki jak piórko za Ptasią:
Składniki zaczynu (sponge): 80g (1/2 szklanki + 1 łyżka) mąki pszennej (użyłam luksusowej wysokobiałkowej, ale można użyć zwykłej), 103 g wody* w temp. pokojowej, 1 łyżka (20g) miodu, 1/4 łyżeczki drożdży instant lub 2.5g świeżych
Składniki zaczynu mieszamy w misce, roztrzepujemy trzepaczką, by wprowadzić powietrze (ok. 2 min). Ciasto będzie przypominać gęstą masę np. naleśnikową. Nakrywamy folią, odstawiamy na chwilę, podczas której przygotowujemy sobie pierwsze trzy składniki z:
Składniki ciasta chlebowego: 207g (ok. 1 1/2 szklanki) mąki pszennej jw., 3/4 łyżeczki drożdży instant lub 7.5 g świeżych, mleko w proszku, najlepiej odtłuszczone - 2 łyżki/20 g*, 4 łyżeczki (18,5g) miękkiego masła, 1 większy, bardzo dojrzały banan (113g/1/2 szklanki), lekko zmiażdżony, 1 łyżeczka soli
*Jeśli nie mamy mleka w proszku, zastąpmy wodę w zaczynie mlekiem w temp. pokojowej, najlepiej chudym
Mieszamy razem mąkę (jeśli będziemy wyrabiać ciasto ręcznie, nie w mikserze, możemy odłożyć ok. 40g z tych 207 g, i dodać je ew. - lub nie - przy wyrabianiu ciasta po wyrośnięciu - ja tak zrobiłam, i musiałam mąkę i dodać, i trochę podsypać, więc: jak uważacie, dodajcie wszystko, albo trochę odłóżcie), drożdże i mleko w proszku, jeśli używamy. Zasypujemy tą mieszanką zaczyn (sponge), przykrywamy dokładnie folią i odstawiamy na 1-4 h w temp. pokojowej (lub na 1 h w temp. pokojowej i potem do lodówki na 8-24 h; w przypadku leżakowania w lodówce wyjmijmy zaczyn z lodówki na 1 h przed dalszym wyrabianiem).
Po tym czasie dodajemy do ciasta banana i masło, w przypadku miksera, i wyrabiamy krótko ciasto. W przypadku ręcznym - to samo, ale z solą. Odstawiamy nakryte folią na 20 min. Po tym czasie wyrabiamy ręcznie lub mikserem (w tym ost. przypadku wcześniej dodajemy sól) elastyczne, gładkie ciasto. W przypadku wyrabiania ręcznego - jeśli ciasto się klei, dodajemy odsypaną mąkę, jeśli się zdecydowaliśmy na odsypanie. Ciasto może się lekko lepić do palców, ale tylko lekko. W mikserze: jeśli będzie za suche, dodać odrobinę wody.
Wyrobione ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w natłuszczonej, nakrytej folią misce, na 1-2 h, aż się podwoi. Po tym czasie wyjmujemy na blat, rozpłaszczamy delikatnie - nie zanadto, by nie odgazować za bardzo - w prostokąt i składamy w paczuszkę lub 2 x w list (tu i tu Tatter pokazuje składanie bochenków prostokątnych). Ponownie odkładamy do wyrośnięcia, na kolejne 1-2 h. Po tym czasie formujemy właściwy bochenek prostokątny. Umieszczamy w natłuszczonej małej keksówce (na ok. 500 g bochenek, ok. 12x22 cm lub podobnie). Nakrywamy natłuszczoną folią i dajemy wyrosnąć 1 1/2-2 h, aż lekko przerośnie brzeg keksówki. Lekko naciśnięte dobrze wyrośnięte ciasto wróci powoli na swoje miejsce.
Piekarnik nagrzać do 250 st. 1 h przed pieczeniem, jeśli mamy kamień; jeśli nie, nagrzać w nim blaszkę do pieczenia, na którym postawimy keksówkę. Pieczemy w naparowanym piekarniku 5 minut, skręcamy temp. do 190 st., pieczemy 15 min, i do 180 st. - na 10 minut. Gdyby wydawał się Wam zbyt brązowy, można przykryć folią. Gotowy chleb będzie brązowy z wierzchu, a patyczek suchy. Opcjonalnie, po wyjęciu z piekarnika, gorący chleb można posmarować łyżeczką stopionego masła.




przepisy



