ostatnio szukane:

szyszka rodzynki czosnek piwo
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
Aga-aa
Aga-aa Prowadzi bloga: Eksperymantalnie
Inne tego autora: Słodka czy wytrawna...? 75 z 381 Gołe i wesołe w Kurniku...
Chleb Petera (ciasto)
Składniki


Chleb Petera (zaczyn)
Składniki
11/01/2009

Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera

Planując ten weekend nie sądziłam, że zamiast odpoczynku załatwiam sobie ostry zapiernicz w kuchni. Wiedziałam, że pewnie będę musiała coś zrobić, ale to co wyprawia się w kuchni Tilii to po prostu zjawisko nie do opisania. Gotowanie, pieczenie, duszenie, po prostu wszystko w jednym.
Jednak oprócz ciężkiej pracy wiele się tu uczę, próbuję nowych smaków, a co najważniejsze spędzam „straszne” chwile ;) Jednak nie o tym miałam zamiar dzisiaj pisać, relacje z zajefajnej wyprawy wsi do stolicy opiszę później. Dziś chciałam się pochwalić jedną, a raczej dwoma rzeczami, które bez Tilii i Oczka nie miałyby miejsca. Nie dość, że upiekłam swój pierwszy w życiu chleb, to jeszcze po raz pierwszy wzięłam udział w weekendowej piekarni!
Jestem dumna jak paw, ale co przeżyłam to moje- strach, ze się nie uda, że coś sknocę, że nabroję i popsuję. Jednak wszystko się udało, z pieca wyskoczyły dwa, ślicznie pachnące chlebki, a cała impreza została udokumentowana na licznych zdjęciach.

W całej sztuce grało 4 aktorów:
ja, czyli ja i Oczko- uczące się kuchareczki,
Tilia- nasz Mistrz,
S- fotograf-kamerzysta,
Pani Kocica- obserwator.

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Pod czujnym okiem Tilii przygotowałyśmy zaczyn, czyli każda z nas wymieszała szklanice mąki żytniej z taką samą ilością wody i łychą (z niemałym trudem zdobytym) soku z kapuchy kiszonej. Dobrze zamerdałyśmy, łyżki „wylizałyśmy”- niech Oczko wytłumaczy co to znaczy ;), przykryłyśmy michy folią i odłożyłyśmy całą imprezę na następny dzień.

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Następnego dnia wyspane szefostwo obudziło ledwo co uśpione kuchciki i wszyscy znów zabrali się do ciężkiej harówki. Najpierw nasz Mistrz zarządził pewne zmiany w planowanym planie i kazał dorzucić po łyżce zakwasu do naszych ledwo dyszących zaczynów i dałyśmy mu spokój na 3 godziny. Potem już nic nam nie mieszał i według planu, połączyłyśmy pół kilo mąki z taką samą ilością wody, 10 g soli, szklanką zaczynu i ten no, znowu zamerdałyśmy wszystko, ale tym razem merdałyśmy ostro, do pełnego złączenia składników. Po sprawdzeniu przez mistrza czy aby wszystko sie połączyło znów przerwano nam zabawę, przykryć misy, kazano umyć łapki i zjeść pyszne naleśniki zrobione przez fotografa.

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Po jakiejś godzinie, nie wiem dokładnie, ja nie pilnowałam czasu...może to i dobrze ;) No, ale nie ważne, po godzinie naoliwiłyśmy formy (oczko zagarnęło ładniejszą!), przelałyśmy ciasto, przykryłyśmy natłuszczoną formą spożywczą i poszliśmy na zakupy. Ciasto sobie rosło i jednym opadło bardziej, drugim mniej, bo za długo szalałyśmy na zakupach (ma urosnąć nie więcej niż ok. 90%). Ratunku już nie było, ale nie dałyśmy się i wsadziłyśmy dwie śliczne blaszki do 240 stopniowego piekła na ok. godzinę. Ale żeby tak prosto nie było, najpierw posmerałyśmy wierzch ciasta olejem, a mistrz pryskał ścianki piekarnika wodą, by skórka była seksownie chrupiąca (przez pierwsze 15 min, co jakiś czas of korse). Pod koniec pieczenia Mistrz wyjął ciasta z piekła, potem z keksówek, puknął w nie by sprawdzić czy słuchać pustkę jak po puknięciu w moją główkę i znów schował do piekła, bo jeszcze pustki nie było słychać. W końcu ciasto sie poddało, stukało jak moja łepetyna, więc mistrz wyciągnął chlebki na kratki i nie pozwolił ruszać do następnego dnia rano, bo coś tam ględził o ostygnięciu, dobrej strukturze ciasta i innych frazesach- frazesach, bo ja miałam ochotę je połknąć jeszcze ciepłe, ale nie było mi to dane. Podporządkować sie musiałam, bo w końcu Mistrz ma zawsze rację i grzecznie czekałam, nie mogąc zasnąć do 4 nad ranem z podniecenia.
Należy zaznaczyć, że każdy uczeń robił z połowy porcji.
W niedzielę rano była degustacja. Hmmmm, mniami, Chrupiąca skórka, śliczny zapach i smak, a środek podobno boski...dla mnie taka mordoklejka, ale podobno tak ma być ;-p

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami


Przepis za Tilią:

Chleb Petera

Zaczyn:
1 szklankę mąki żytniej wymieszać z 1 szklanką ciepłej wody i 1 łyżką soku z kapusty kiszonej. Odstawić w ciepłe miejsce na 6-10 godzin do wyrośnięcia.

Chleb:
1 kg mąki żytniej razowej wymieszać z 2 szklankami zaczynu wymieszać z wodą posoloną 20 g. soli. Wody powinno być 1:1 w stosunku do mąki, czyli 1 l. Dodawać wody, aż powstanie miękkie ciasto. Dobrze wyrobić ciasto i odstawić na 1 godzinę w temperaturę 20-30 stopni Celsiusa (chyba pod przykryciem). Zagnieść ciasto, a następnie przełożyć je do naoliwionej formy i odstawić do rośnięcia na 3-6 godzin. Piec ok. 1 godziny w 240 stopniach Celsiusa, z tym że przez pierwsze 15 minut z parą, aby skórka nie była zbyt twarda.

EDIT: myślę, że ciasto należy podzielić na dwa bochenki.

Pozostały z pieczenia zaczyn, można przechowywać i użyć do następnego pieczenia, rozrabiając go jedynie mąką i wodą.

Zdjęcie - Weekendowa Piekarnia #14 - Chleb Petera - Przepisy kulinarne ze zdjęciami