Wakacyjne gotowanie
Witajcie :-) Zniknęłam na bardzo długo, a wcale nie miałam takiego zamiaru. Nawet tam, gdzie pojechałam na wakacje, to z powodu alergicznego dziecka zadbałam o to, żeby mieć dostęp do kuchni i przygotowywałam różne smakołyki. Po prostu teraz naraz dużo się dzieje w moim życiu i mam zero głowy do zabawy w gotowanie i prowadzenia bloga. Taki czas. Musi minąć.
Z miłych rzeczy - na miejsce odpoczynku wybraliśmy południe Polski. W Warszawie ciągle padało, ale u nas była ładna pogoda.




makaron podany z duszonymi kurkami, cebulą i suszonymi pomidorami, z dodatkiem śmietany.
owoce zebrane przez dzieci w lesie, podane z jogurtem naturalnym.
panna cotta z owocami - śmietankę 36% dosłodziłam do smaku, podgrzewałam ją od zawrzenia przez ok. 10 minut, by zgęstniała i dodałam żelatynę wg proporcji na torebce (żelatynę w proszku najpierw wsypuję do miseczki, dolewam do niej ociupinę ciepłej wody, by rozpuściła się w niej i spęczniała i dopiero wtedy dodaję do masy i bardzo dokładnie mieszam), gdy masa przestygła, to wlałam ją do szklanych naczyń i schowałam do lodówki. Do gotowej panna cotty dodałam świeże owoce krótko podgrzane na patelni i leciutko dosłodzone.
Gruszki w sosie winnym - obrane gruszki przekroiłam na połówki, oczyściłam, włożyłam do małego rondelka, zalałam wodą i wsypałam ok. 150 g cukru, troszkę cynamonu i dodałam sok z cytryny. Gotowałam na małym ogniu, aż nieco się podgotowały, ale pozostały jędrne. Zestawiłam je z ognia. Ostygły w syropie. Do drugiego rondelka wsypałam maliny, jagody, borówki, porzeczki, wsypałam trochę cukru, wlałam 150 ml półsłodkiego czerwonego wina i sok z połowy cytryny. Gotowałam powolutku, aż owoce się rozgotowały, a sos nieco wyparował. Sos przestudziłam, zmiksowałam, przetarłam przez sitko. Gruszki pokroilam na cienkie plasterki i ułożyłam w kompotierkach. Dodałam sos, a na wierzchu ułożyłam całe owoce.




przepisy


