Urodzinowy tort Ambasador dla Macieja
Mój mąż ma jeden absolutnie ukochany tort. Co zdumiewające jest to deser autorstwa jego teściowej. Dałby się pokroić za kawałek tortu o wdzięcznej nazwie "ambasador".Przepis jest w mojej rodzinie od lat co najmniej 20-tu. Mama dostała go od jakiejś znajomej w trudnych latach 80-tych i wówczas był robiony jedynie od wielkiego dzwonu - zwykle na urodziny lub na święta. Łatwo to zrozumieć patrząc na jego składniki - pełen jest niemal niemożliwych wówczas do zdobycia - bakalii i czekolad. Może stąd nazwa - taki luksusowy tort mógł się kojarzyć z kuchnią zagranicznej ambasady. ;)
Tort nie wymaga pieczenia. Za wyjątkiem cieniutkiego spodu zrobionego z biszkoptów, prawie cały składa się z kremu. Przepis na tę masę budyniową jest naprawdę niezawodny i jak dotąd nigdy mi nie sprawił kłopotliwych niespodzianek. Z powodzeniem można go stosować do przekładania innych ciast. Zużywamy do niego mnóstwa żółtek, warto więc od razu zaplanować bezy, friands lub kokosanki, aby wykorzystać pozostałe białka (ja prawdę mówiąc z powodzeniem je mrożę, w woreczkach plastikowych po 2 sztuki i wykorzystuję w miarę potrzeby).
Zapraszam więc tych, co wolą w torcie krem od ciasta na degustację ambasadora, robionego u nas w domu w zasadzie raz w roku, specjalnie dla dzisiejszego solenizanta.
Tort Ambasador
obręcz do tortu lub tortownica o średnicy 24cm
Krem:
500g masła
1 szkl cukru
1/2 l mleka (podzielone na 1 i 1/2 szkl i 1/2 szkl)
8 żółtek
3 łyżki mąki ziemniaczanej lub 1 op budyniu śmietankowego lub waniliowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 2 op. cukru waniliowego
3 galaretki rożnokolorowe
3 łyżki kakao
50g białej czekolady posiekanej na kawałki
50g czarnej gorzkiej czekolady posiekanej na kawałki
100g rodzynek (przelanych wrzątkiem i namoczonych w rumie)
50g orzechów włoskich zrumienionych na suchej patelni i posiekanych
50g migdałów zrumienionych na suchej patelni i posiekanych
150g całych biszkoptów okrągłych (lub podłużnych pokruszonych)
mandarynki bez skórki do ozdoby tortu (mogą być z puszki)
Do przesączenia biszkoptów:
75 ml rumu (można dać połowę tej ilości i rozcieńczyć wodą lub użyć zamiast rumu herbaty)
2 łyżki soku z cytryny
Dwie galaretki rozpuszczamy w połowie zalecanej na opakowaniu ilości wody (zwykle jest to 1 szkl). Odstawiamy je do całkowitego stężenia.
Ostatnią galaretkę (ta pójdzie na wierzch tortu) rozpuszczamy w 1/2 l gorącej wody. Pozostawiamy do ochłodzenia (będzie nam potrzebna płynna, więc można zrobić ją nieco później niż poprzednie galaretki lub po prostu nie wstawiać jej do lodówki).
Krem:
Żółtka ucieramy z cukrem do białości. 1/2 szkl mleka miksujemy z budyniem i cukrem waniliowym. Pozostałe 1 i 1/2 szkl mleka zagotowujemy. Zalewamy żółtka gorącym mlekiem i miksujemy. Przelewamy do garnka, w którym gotowaliśmy mleko. Stawiamy na małym ogniu, dodajemy makę (lub budyń) zmiksowaną z mlekiem. Podgrzewamy na małym ogniu, ciągle mieszając, aż do zgęstnienia. Po całkowitym wystudzeniu masę budyniową łyżkami dodajemy do utartego na puch masła, ciągle miksując.
Biszkoptami wykładamy przygotowaną tortownicę (najwygodniej użyć talerza na którym bedziemy podawali tort i jedynie postawić na nim obręcz od tortownicy), przesączamy je mieszanką rumu i soku z cytryny.
Krem dzielimy na 3 części.
Do pierwszej części dodajemy: dwie zastygnięte, pokrojone w kostkę galaretki i wykładamy masę na biszkopty.
Drugą część miksujemy z kakao i dodajemy białą i czarną czekoladę. Rozsmarowujemy na masie galaretkowej.
Do ostaniej części dodajemy odsączone rodzynki, migdały i orzechy i wykładamy na masę czekoladową.
Na wierzchu tortu układamy owoce i zalewamy ostatnią galaretką (tą rozpuszczoną w normalnej ilości wody). Wstawiamy do lodówki do stężenia.




przepisy

