Torcik Poziomkowy*
Pachnące ciepłem,nagrzane leśne ścieżki i polanki utkane czerwonymi kroplami poziomek.Te leśne -pachną tak wyjątkowo,a jak wspaniale smakują!
Tak naprawdę to szkoda ich trochę do ciasta;)))-
najlepiej rozkoszować się ich smakiem-zrywając je prosto z krzaczków.
Te które wykorzystałam w tym przepisie-
były mrożone(ciacho nie było robione w sezonie poziomkowym;) ale jako takie świetnie sprawdzają się w tym deserze.

CIASTO:
8 jajek,
15 dag. cukru,
szczypta soli,
łyżeczka soku z cytryny lub skórka otarta z 1/2 cytryny,
10 dag mąki.
MASA:
375 ml. śmietanki kremówki,
600 ml. jogurtu naturalnego,
6-7 łyz. cukru pudru,
3 łyżeczki soku z cytryny,
7 łyżeczek żelatyny,
dowolona ilość poziomek-nie mniej niż 300 g
(a nawet 0.5 kg.)
cukier ,
żelatyna(albo kisiel poziomkowy z rodzaju ,,Słodka chwila''),
sok z cytryny.
Utrzeć żółtka z cukrem(jedną łyżkę odłożyć).
Ubić białka z solą i resztą cukru.
Do utartych żółtek dodać sok z cytryny,mąkę-zmiksować.
Dodać pianę-b.delikatnie wymieszać.
Wyłożyć na blachę wyłożoną pergaminem.
Rozsmarować(jak na roladę)
W ciasto powrzucać poziomki-dość dużo.
Piec w temp. 180 st.aż wierzch ciasta się zezłoci.
Wyjąć -oderwać od spodu papier-wystudzić.
Przekroić na dwie równe połowy.
MASA:
Ubić śmietankę z cukrem pudrem i sokiem z cytryny.
Do dobrze ubitej śmietanki dokładać po łyżce jogurt-ubijać.
Można skropić alkoholem(najlepiej wiśniówką-ok.40 ml.)-ale niekoniecznie.
Żelatynę namoczyć w odrobinie wody-odstawić do spęcznienia-rozpuścić podgrzewając.
Do żelatyny dodać kilka łyżek masy jogurtowo-smietankowej i szybko wymieszać.
Powoli wlewać do reszty masy -szybko ubijając mikserem.
Wstawić do lodówki-aż delikatnie zacznie żelować.
Ciasto przełożyć kremem.
Cienka warstwą kremu posmarować również wierzch ciasta.
Wstawić do lodówki.
Przygotować sos poziomkowy:
Pozostałe poziomki włożyć do rondelka,przysypac je taką samą ilością cukru (tzn. mi np. zostało 3 łyż. poziomek,dodałam więc 3 pełne łyż. cukru, 1 łyżeczkę soku z cytryny)
Podgrzewać aż powstanie aromatyczny gęsty syrop.
Żeby go lekko zagęścić-
-dodać kisiel poziomkowy
(niekoniecznie cały-dodawać po łyżeczce i wymieszawszy-sprawdzać konsystencję);
-albo dodać żelatynę( w moim przypadku to było tylko płaskie 1/2 łyżeczki)
i rozmieszać dokładnie do rozpuszczenia -w rondelku.
Sos ma być na tyle gęsty żeby się nie rozlewać,ale -to nie może być twarda galaretka!!!

Szczerze polecam-sos poziomkowy pachnie przepięknie i znakomicie komponuje się z kwaskowatym kremem.
Oczywiście z braku poziomek-można dodać maliny lub truskawki.




przepisy


