Tajemnicze sztuczki i Karl Popper...
W świecie kuchni i gotowania są takie tajemnicze sztuczki, i porady, których przestrzegam, chociaż ich nie rozumiem i nie wiem na jakiej zasadzie i czy w ogóle działają. Poniżej lista:
1. Jak chcesz ubić pianę z białek, tak żeby wyszła super puszysta, to dosyp szczyptę soli, acha i oczywiście nie wolno pod żadnym pozorem wrzucić do nich odrobiny żółtka, ani innego tłuszczu.
2. Jajko na twardo obiera się z łupiny znacznie łatwiej, jak do gotowania dosypie się sporo soli.
3. Frytki wychodzą sdużo lepsze, jak przed smażeniem poleżakują w wodzie z cukrem, potem trzeba je z tej wody odsączyć na ręczniku papierowym i wrzucać na rozgrzany olej. Odsączenie jest sprawą wielce istotną, co stawia poradę pod jeszcze większym znakiem zapytania, po co moczyć, skoro potem odsączać trzeba?
4. Jak robisz masę budyniową, z masła i wcześniej ugotowanego budyniu, to pamiętaj, żeby do budyniu nie dodać nawet odrobiny cukru, bo inaczej przy łączeniu składników masa się zważy i powstaną bardzo brzydkie grudki. Trzeba robić tak: najpierw ugotować budyń bez cukru i wystudzić, masło z cukrem ubić na krem, i po łyżce dodawać budyń.
5. Przed dolaniem śmietany do zupy trzeba ją zahartować czyli po łyżce dolewać do niej gorącego płynu. Dopiero taką zupowo śmietanową mieszankę wlać do garnka. Czemu się nie zważa jak dolewa się po łyżce gorącej zupy, a zważa sie jak sie wlewa hurtem bez hartowania, nie wiadomo? Ostatecznie przecież i tu z gorącym mieszasz i tu z gorącym mieszasz.
6. Jak idzie burza nie zaczynaj z ciastem drożdżowym bo nie wyjdzie.
Jeśliby te wszystkie porady sformułować na kształt hipotezy, to może możnaby je sfalsyfikować i otrzymalibyśmy wówczas większą naukowość w sztuce kulinarnej i wreszcie byłoby wiadomo czy to działa czy to nie działa. Ale kto chciałby ryzykować nieudaną zupą albo zepsutym kremem? I tak trzymam się tych rad, jak dawniej wiejska baba presądów urągając Rozumowi, Racjonalności, Prawu i Sprawiedliwości.



przepisy

