szparagi bez gotowania

Po prostu. Bez wielu dodatków, a przede wszystkim - bez tracenia smaku w wodzie. Przepis dostalam od mamy, mama z kolei od znajomego, który lubi gotowanie równie mocno jak ja.
A z tymi szparagiami to bylo niezle zamieszanie. Napatrzylam sie na blogach, oj napatrzylam. A na peczek tych zielonych czekalam, az w koncu przyjechaly z Poznania, a ja nieomalze rozwinelam przed nimi czerwony dywan. I co tu teraz z nimi poczac? W pascie? Quiche? Kiedy Marcinku kreci nosem i chce po prostu! Z wody! Aby (po raz enty) wilk byl syty a owca w jednym kawalku, zapieklam je w piekarniku otoczone w oliwie i przyprawach, pod kolderka z parmezanu. Smakowaly.Pozostaly chrupkie, co uwielbiam w warzywach. Zniknely natychmiast, nie zostawiajac nawet karteczki z napisem wracamy za rok...
skladniki
- peczek zielonych szparagow,
- 3 lyzki oliwy z pestek winogron,
- sol i pieprz do opruszenia,
- kilka szeroko startych platow parmezanu,
- 2 lyzki wody
Szparagi przycielam, umylam i otoczylam w oliwie i przyprawach. Przykrylam parmazanem, na dno naczynia wlalam wode. Pieklam w srednio goracym piekarniku - 120 stopni przez okolo 45 minut. Warto sprawdzic, czy twardosc warzyw jest odpowiednia do naszych upodoban.
Smacznego. Pa.




przepisy


