Szalenstwa...nie tylko jagodowe!
Ostatnie dziesiec dni to czas kompletnie zwariowany...A zaczelo sie od niespodziewanego telefonu od przyjaciol i przyznam, ze nie trzeba bylo nas dlugo namawiac...kilka dni nad morzem, szczegolnie gdy tegoroczne lato nie zaluje nam ani slonca ani ciepla, to nielada atrakcja i takich propozycji sie nie odrzuca. Spakowalismy wiec kostiumy kapielowe, slomiane kapelusze, sloneczne okulary i ruszylismy na walijskie wybrzeze.
"Wybyczylismy sie" tam za wszystkie czasy i do domu wrocilam pelna energii...ktora spozytkowalam na przerobienie "kilku ton" owocow...truskawek, malin, porzeczek, rabarbaru, agrestu... Naprodukowalam krocie sloikow i sloiczkow z konfiturami, sokami, galaretkami a przepisami na nie podziele sie w najblizszym czasie...
I gdy tak spedzalam noce na smazeniu i wekowananiu, mialam w koncu duzo czasu na "przemyslenia"...otoz moj maz i dzieci kochaja zwierzeta miloscia ogromna...mamy w domu wspaniale leniwego kota Felixa i sadzilam, ze problem domowego zwierzaka mamy z glowy na wiele lat. Niestety kot to za malo i jak wynika z argumentow mojej "polowy" i naszych latorosli, do szczescia brakuje nam tylko...PSA! Pomysl zrodzil sie juz dawno, ale jakos udawalo mi sie przekonac "moich milosnikow zwierzat", ze to zly pomysl bo wszyscy jestesmy bardzo zajeci, a zwierzak, w dodatku maly, to ogromny obowiazek. Smutne oczy moich dzieci spogladaly na mnie za kazym razem, gdy mijalismy jakas "zwierzyne na smyczy", jednak bylam twarda...
Kilka dni temu zostalam podstepnie wyciagnieta na wieczorna wycieczke - niespodzianke. Nie usmiechalo mi sie to wcale, bo czekaly na mnie stosy nieprzerobionych owocow, uleglam jednak,
a juz po 10 minutach jazdy wiedzialam, ze to nie jest taka sobie zwykla wycieczka, ale moje pytania o cel wypadu zostaly pominiete zgodnym milczeniem. Zaparkowalismy na podjezdzie milego domku i gdy zapukalismy do drzwi, uslyszalam szczekanie i natychmiast domyslilam sie "co jest grane"!

Tyle slow wyjasnienia mojej blogowej nieobecnosci. Wracam jednak pospiesznie, aby doniesc, ze szalestw jeszcze nie koniec, bo wlasnie rozpoczal sie u mnnie sezon jagodowy!!!
Jagody rosna wszedzie wokol mnie. Do najblizszych krzaczkow mam okolo 5 minut spaceru, najbardziej jednak lubie te znad Scammonden Resevoir...sa ogormne, bardzo soczyste, a krzaczki dosiegaja 70 cm i porastaja zbocza, co znacznie ulatwia zbieranie. Bylismy tam w poniedzialek i wrocilismy z kikoma wiadereczkami. Pierwsze jagodowe zbiory wykorzystane zostaja do deserow, dopiero z nastepnych robie zapasy.
Dzis delektowalimy sie cudownym smakiem Jagodzianek, slodkich buleczek z owocowym nadzieniem i cieniutka cukrowa pomada. Do wyrobu buleczek (tych i innych) wykorzystuje znakomity przepis na ciasto drozdzowe BeatySz, ktory kilka lat temu znalazlam na Forum Cincin. Goraco je polecam, ciasto jest uniwersalne i niezawodne...buleczki sa przez to mieciutkie, aromatyczne i bardzo jagodziankowe.

Jagodzianki
Ciasto:
500g maki (uzywam maki chlebowej)
1 1/2 lyzeczki drozdzy instant
szczypta soli
1 szklanka mleka
1 jajko
1/4 szklanki oleju (uzywam slonecznikowego)
1/2 szklanki cukru
2 lyzki cukru waniliowego (domowego)
Nadzienie:
300g jagod
3 lyzki cukru
1 lyzka maki ziemniaczanej
Jajo i lyzka mleka do smarowania
Pomada cukrowa
Make lacze z drozdzami, dodaje sol. Wlewam mleko, wbijam jajo, mieszam dokladnie. Dodaje olej i reszte skladnikow. Zagniatam miekkie, plastyczne ciasto. Zostawiam je na godzine. Nastepnie odgazowuje, zwijam w rulon i dziele na 16 czesci (ok. 60g). Lekko formuje w kule i znow zostawiam na 15 minut.
Z kazdej kuli robie placek (mozna walkowac, ja to robie dlonia) i na jego srodku umieszczam kopiasta lyzke jagodowego farszu. Zlepiam placki jak pierogi, dokladnie dociskam. Kazda umieszczam zlaczeniem w dol na balcie stolu i delikatnie lecz zdecydownie roluje, nadajac im ksztalt owalnych buleczek. Gotowe umieszczam na naoliwionej blasze i zostawiam do wyrosniecia na 45 minut. Wyrosniete jagodzianki smaruje rozmaconym jajem i wkladam do pieca nagrzanego do 220C. Pieke 15 minut. Po wyjeciu z pieca, cieple jeszcze buleczki smaruje lukrowa pomada. Sa wysmienite! BeatoSz...ogromne dzieki za Twoj przepis!




przepisy


