Staropolskie zrazy z grzybami i śmietaną

Trwa Festiwal Kuchni Staropolskiej, który jest dla mnie szczególnie interesujący, a u mnie na blogu (a co gorsza w mojej kuchni) cisza.
Do swojej kuchni wpadam tylko na na weekendy, a zmęczona padam bez sił.
Ale nie może tak być, żeby nic dobrego do zjedzenia nie pojawiło się na talerzu.
Do znudzenia powtarzam , że kuchnia polska - jej smaki są u mnie na pierwszym miejscu.
A kuchnia staropolska to jej korzenie w najczystszej postaci.
Zajrzałam do swoich ubiegłorocznych wpisów, bo sama chciałam sobie przypomnieć, co wtedy zrobiłam.
Szczególnie byłam wtedy zadowolona z Zupy szczawiowej z jajkiem, która udała się wyjątkowo.
Chyba to najlepsza szczawiowa, jaką ugotowałam w życiu, a przecież gotuję ją regularnie - dla mojego M.

A w tegorocznym Festiwalu:
Staropolskie zrazy z grzybami i śmietaną
według przepisu z książki M.Lemnis, H.Vitry "W staropolskiej kuchni i przy polskim stole" .
I tym razem nieco zmieniłam proporcje , tzn. dałam mniejszą ilość śmietany.
Składniki:
- mięso wołowe, najlepiej z polędwicy (nie podano ile ma ważyć taki kawałek w stosunku do pozostałych składników)
- 6 dkg suszonych grzybów
- 1 kg ziemniaków
- 1/4 l kwaśnej śmietany
- 1 czubata łyżeczka mąki pszennej
- masło
- sól, pieprz
Namoczone grzyby gotujemy do miękkości w 3/4 l wody.
Mięso kroimy w poprzek włókien na małe zrazy, lekko pobijamy tłuczkiem, oprószamy mielonym pieprzem i szybko obsmażamy na maśle.
Ugotowane grzyby kroimy na paseczki, małe czapeczki można pozostawić w całości.
W rondlu układamy zrazy przesypując je grzybami i zalewamy dobrze posolonym wywarem z grzybów.
Rondel szczelnie przykrywamy i zrazy dusimy na małym ogniu 20 minut.
Tutaj moja uwaga: jeśli mamy inne mięso wołowe np. udziec ten czas będzie dłuższy.
Po tym czasie wkładamy do rondla 1 kg obranych i pokrojonych w niezbyt cienkie plastry ziemniaków.
Rondel przykrywamy, potrząsamy nim ostrożnie i stawiamy na małym ogniu.
Gdy ziemniaki są już prawie miękkie wlewamy śmietanę dokładnie rozmieszaną z mąką.
Gotujemy jeszcze 10-12 minut pod przykryciem.
Jak piszą autorzy książki: "...Potrawa znakomita, godna zwłaszcza polecenia na "męskie" śniadania..."
Męskie śniadania? - mnie kojarzą się jednoznacznie z hulaszczymi rozrywkami panów do białego rana.





przepisy

