Slowfood

Slow, slow... dziś zwalniam. Zostawiam czas na celebrowanie weekendowego śniadania, obiadowania.. dotykanie, śledzenie uciekającego przede mną w kieliszku wina blasku świeczki o miodowej woni, wchłanianie zapachu korzennego napoju buchającego na ogniu, na smakowanie całym językiem, slow...slow..
Po cotygodniowym wieczornym buszowaniu w gazetach przypadkowo odnalazłam nazwę dla moich sekretnych zwyczajów.. SLOWFOOD. Dziś bez przepisu, ale tematyka bynajmniej pozostaje ta sama:D
SLOWFOODem trzeba się zainteresować. Jest nie tylko swego rodzaju ruch wyciągający z zapomnianych zakamarków polskich spożarni i ocalający od zapomnienia najbardziej unikalne z regionalnych specjałów, ale i jedyny w swoim rodzaju styl życia:) SLOWFOOD narodził się w 1989 roku w stolicy Francji, w Polsce istnieje od grudnia 2002. Dzięki convivom (oddziałom) na całym świecie, ratuje np. wymierające gatunki roślin, sposoby ich przetwarzania i związane z nimi tradycje jedzenia , prowadzi rejestr miejscowych specjałów o od wieków niezmiennej recepturze (co dziwne, Polska nie ma w nim żadnego!).
Jako styl życia, 'SLOWLIFE', zachęca do przeżywania chwili, spokoju, pełnego wczuwania się w doznania zmysłów, wszystko to dla czerpania z życia maksymalnej przyjemności.
SLOWFOOD w opozycji dla fastfood, niepożądanej prędkości życia (która staje się notabene zjawiskiem globalnym:D), w obronie tradycji i kultury przy stole - więcej na www.slowfood.com :D
Robię wszystko, żeby piątkowy wieczór nie minął. To jedyny moment, gdy nie czuje się tej obezwładniającej świadomości, że weekend się zaczął i już powoli ucieka. Tymczasem... pozdrawiam, Pychotka:P



przepisy

