ostatnio szukane:

szyszka czosnek cebula piwo
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
tylmur
tylmur Prowadzi bloga: Tylko kuchnia
Inne tego autora: Firmowe gotowanie... 31 z 73 Tłusty czwartek?
Gusz-e fil
Składniki
19/01/2007

Słoniowe uszy czyli gusz-e fil

Strasznie mnie zastanawia jak to się dzieje, że czasem coś takiego samego okazuje się czymś zupełnie innym. Tak właśnie wygląda sprawa z uszami słonia. Przepis znalazłam w książce "Zupa z granatów" o której pisałam wcześniej . Jak tylko zobaczyłam przepis krzyknęłam o! zupełnie jak nasze faworki.... a potem zaczęłam analizować i porównywać obydwa przepisy i zmieniłam zdanie całkowicie. I nie jest to tylko kwestia przypraw, różnica jest oczywiście głębsza i mniej uchwytna.

Teraz mamay czas jak najbardziej karnawałowy, co oznacza również "faworkowy". Ale ja będąc w nastroju antykarnawałowym na przekór karnawałowi podaję przepis nie na faworki, tylko na uszy słoniowe. Tworzę antytezę karnawału, antykarnawał i antyfaworek - słoniowe ucho. Choć oczywiście zawsze pozostaje szansa na syntezę - jak się ucho z faworkiem w jednym garze spotkają.

Przepis podaje poniżej za książką oczywiście.

Gusz-e fil

1 jajko

1/2 szklanki mleka

1/4 szklanki cukru

1/4 szklanki wody różanej

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

3 i 3/4 szklanki mąki

6 szklanek oleju roślinnego

do posypania:

1 szklanka cukru pudru

2 łyżeczki mielonego cynamonu

Jajko ubić w misie. Dodać mleko, cukier, wodę różaną i kardamon. Stopniowo dodawać mąkę i wyrabiać powoli na jednolitą masę. Rozwałkować na czystej powierzchni opruszonym mąką wałkiem na grubość arkusza papieru. Szeroką szklanką lub filiżanką wyciąć krążki (około 15). Z każdego krążka kciukiem i palcem wskazującym uformować kokardkę. Odstawić na bok. Olej rozgrzać w głębokim rondlu. Każde ucho smażyć przez 1 minutę. Odkładać na papierowy ręcznik do wystygnięcia. Oprószyć mieszanką cukru i cynamonu.

Nie wiadomo czy zrobię w ogóle kiedyś faworki, względnie uszy słoniowe, bo moje uczucia wobec nich są cokolwiek ambiwalentne. Niby faworki bardzo dobrze mi się kojarzą, bo jako dziecko przewlekałam i było to fajne zajęcie i było to po usmażeniu smaczne. Lecz potem nabrałam wstrętu do rzeczy smażonych w głębokim tłuszczu i tak mi zostało do dziś. Chociaż zaczyna mi się zmieniać - ostatnio jadłam frytki.

A co do słoniowych to : Skąd u licha wziąć wodę różaną i co to?