Śledzie ze śliwkami
Początek roku, nowe postanowienia, obietnice składane samemu sobie. Nauczyć się języka, schudnąć, zacząć ćwiczyć, lub oszczędzać. Każdy z nas kiedyś przez to przechodził...Teraz także śledzie postanowiły coś zmienić. Przełamać dobrze znany wizerunek, pokazać się z nowej strony. Choć na chwilę zrzucić wytrawny kubraczek, zapomnieć o cebulce, śmietanie, korniszonach. Pochwalić się drugim obliczem. Pełnym delikatności, słodyczy, łagodności...
Im się udało, a Wam? Autorem przepisu, który znalazłam na Wielkim Żarciu, jest Bahus. Lekko go zmodyfikowałam i tak powstała kolejna potrawa na „Kuchnię Świąteczną i Noworoczną”.
Składniki:
5 filetów śledziowych matiasów,
3 średniej wielkości cebule,
20 dag suszonych śliwek,
3/4 szklanki oleju,
pieprz,
odrobina papryki w proszku.
Wykonanie:
Filety zalewamy zimną wodą wymieszaną z mlekiem (w proporcjach pół na pół), moczymy przez 1 godzinę. Następnie ryby odsączamy, osuszamy i kroimy na ukośne kawałki.
Śliwki zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na 2 minuty, także odsączamy. Cebule obieramy i kroimy na plasterki. Do oleju dodajemy pieprz i paprykę w proszku.
W słoiku układamy na przemian warstwy śledzi, śliwek oraz krążków cebuli. Ostatnią warstwę powinny stanowić śliwki. Całość zalewamy olejem i odstawiamy na minimum 12 godzin do lodówki.




przepisy




