Śledzie z dynią na spacerze
Festiwal Dyni już się kończy.Wzięłam w nim udział wyłącznie dzięki entuzjazmowi, z jakim Bea zachęca nas do poznawania dyniowych smaków.
Beo - dziękuję za zorganizowanie tej pożytecznej dyniowej zabawy.
Jeszcze nie wiem, czy polubiłam dynię.
Chyba za mało potraw z niej przygotowałam, chociaż pięć na debiut to i tak nie najgorzej.
Na zakończenie festiwalu zrobiłam śledzie (nic to dziwnego, bo śledzie robię bardzo często).
Prawdę mówiąc nie szukałam przepisu śledziowego w związku z dynią - na takie połączenie nie wpadłam.
Ten przepis sam się otworzył w cienkiej książeczce "Śledzie na 100 sposobów" prawie mówiąc prosząco: "Wybierz mnie, wybierz..."
Czytając niecodzienny dla mnie tytuł przepisu momentalnie zobaczyłam oczami wyobraźni takie obrazki:
idzie ulicą dynia z dwoma śledziami na głowie lub chudziutka dynia ozdobna spaceruje w ogrodzie ze śledziami pod rękę - ewentualnie gruba, wielka dynia na krótkich nóżkach wolno się toczy prowadząc na smyczy śledzie chudziutkie jak jamniki...
Odpowiedź mojego śledziożercy na standardowe pytanie zadane po konsumpcji:
Ja - no i jak ???
On - pycha !!!
A teraz szybko składniki:
- 4 marynowane śledzie
- 25 dkg puree z dyni
- 1 winne jabłko
- 1 cebula
- 1/2 szklanki śmietany (dałam trochę mniej)
- 2 jajka ugotowane na twardo
- posiekany szczypiorek
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- pieprz, sól
Jabłko i cebule obrać.
Zmiksować razem z dynią na jednolitą masę.
Dodać sól, pieprz, sok z cytryny i śmietanę.
Pokrojone w dzwonka śledzie polać sosem, wstawić na 2 godziny do lodówki.
Przed podaniem posypać rozkruszonymi jajkami i szczypiorkiem.





przepisy

