Serduszka z białą czekoladą, nugatem i limonkową nutą
Dziś św. Walentego. Swoją drogą, mało kto wie, że św. Walenty to patron opętanych, epileptyków i zakochanych. Ciekawe połączenie, prawda? Już dawno ludzie wiedzieli, że miłość ma coś wspólnego z szaleństwem.
Czczę św Walentego - ale ma to nie wiele wspólnego z zakochaniem. Raczej z tym, że od dzieciństwa mama prosiła mnie o modlitwę za nią do niego, bo mama ma epilepsję.
Dla mnie Walentynki to drugi Dzień Matki. Szczególnego wyrażenia miłości do niej. Chociaż dziś jej sprawy polecam komu innemu i inaczej, to przecież nie przeszkadza mi to ofiarować ciastka św. Walentemu. (Kiedyś przeczytałam, że świeci zaspokajają naszą potrzebę politeizmu, gdyż traktujemy ich jak bóstwa. Jeden święty opiekuje się muzykami, inny epileptykami. Odważna teoria, prawda?)
Dla mnie świętem zakochanych jest Noc Kupały. Natomiast dla św. Walentego i mojej Mamy przygotowałam ciasteczka według przepisu Bei, mojej Mistrzyni :). (Pozdrawiam Cię, Beo, serdecznie). Za nią cytuję przepis.
Składniki na ok. 30 większych serduszek (lub na 40 gwiazdek, jak u Bei)
- 150 g miękkiego masła
- 100 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
- szczypta soli
- 1 jajko
- 100 g białej czekolady z nugatem (np. Toblerone)
- 1 łyżka słodkiej śmietany
- otarta skórka z 1 limonki (moja limonka była mała, wiec dodałam 1 lyżeczkę wyciśniętego z niej soku)
- 325 g mąki
- opcjonalnie - biała czekolada do dekoracji
Smacznego!





przepisy




