Sardynki z puszki dla wilkow morskich
W moim domu mieszkają 2 wilki morskie - jeden jest mały, drugi duży. Ale oba są głodomorami i jak wyruszają na podbój Atlantyku chcą prowiant. Chcą dużo, dobrego prowiantu. W dodatku takiego, który można jeść jedną ręką, drugą nie puszczając szotów. I co biednej matce i żonie prawdziwych żeglarzy pozostaje - pozostają nieśmiertelne i nieskończone w swoich wariantach - kanapki. A jak urozmaicić kanapki? Oczywiście ciekawymi smarowidełkami.Dzisiaj obmyśliłam pastę na bazie sardynek - tych tutaj nie brakuje, tak swieżych jak i z puszki. Ja użyłam tych ostatnich - były już bez ości i skóry, tak że miałam ułatwioną sprawę. Dodałam jeszcze gotowane na twardo jajka, kilka orzechów, trochę zieleniny i przypraw. Wszystko zmiksowałam na pastę w malakserze i już było gotowe. Smarowałam tą pasta chleb "Borodinsky" w/g przepisu Tatter.
Poniżej na zdjęciu mój mały żeglarz dopływający do portu.
Pasta sardynkowa z zielonymi akcentami 2 jajka ugotowane na twardo
3 łyżki masła
120g sardynek z puszki (najlepiej bez skóry i ości, można je zastąpić wędzoną makrelą)
6-8 połówek włoskich orzechów
1/2 łyżeczki kolendry w proszku
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego w proszku
2 łyżki natki pietruszki drobno posiekanej
1 łyżka liści selera drobno posiekanych
sól i pieprz do smaku
Wszystkie składniki miksujemy na pastę w malakserze.
Pasta jest doskonała z ciemnym razowym pieczywem.




przepisy


