Sałatki barowe z zielonym groszkiem w starym stylu
... dlatego barowe, bo z przeznaczeniem do dwójkowego barowego zaproszenia urodzinowego.I tak się złożyło, że obie sałatki są z zielonym groszkiem i obie są w jednym stylu... z tej minionej epoki sałatek wykąpanych w majonezie. A ponieważ ja też jestem duchowo z minionej epoki, więc uwielbiam właśnie takie.
Sama dość długo zwlekałam z dołączeniem do tej edycji barowej z prozaicznego powodu - niezdecydowania.
W tej dwójkowej edycji prosiłam o dwie sałatki:
pierwsza to nasza ulubiona sałatka lub taka, która jest naszym daniem popisowym lub w jakiś sposób jest dla nas szczególna (tu wyjątkowo są dopuszczone wpisy archiwalne).
druga sałatka miała być zrobiona, według przepisu wybranego spośród propozycji zgłoszonych do wszystkich poprzednich akcji barowych.
O ile z pierwszą sałatką nie miałam najmniejszego problemu, to z drugą było wręcz przeciwnie.
Moja ulubiona sałatka, ulubiona przez rodzinę i przyjaciół to klasyczna Sałatka jarzynowa

Na zdjęciu jeszcze bez dodatku majonezu, który (co tu dużo mówić) zawsze psuje wygląd sałatek i sprawia, że wszystkie zamieniają się w jedną pomazaną breję.
Jak uzyskuję tak drobną i równą kostkę warzyw, jajek, jabłek?
Dzięki temu super prostemu urządzeniu (na zdjęciu w dwóch rozmiarach oczek)

Bardzo długo przeglądałam wszystkie podsumowania barowe szukając drugiej sałatki, aż w końcu stwierdziłam, że sama nic nie wybiorę i muszę zdać się na los.
Zgodnie z numerologią tej edycji wybrałam podsumowanie drugiej akcji ( z 2010 roku), zamknęłam oczy.... i na chybił-trafi klik .... trafiłam na Sałatkę z pora z jajkiem na blogu Grażynki.
Naprawdę los tak chciał, skoro wybrał dobrze znajomy blog Grażynki.
Z przyjemnością wypróbowałam ten przepis, bo bardzo lubię sałatki z pora. A w tej są wszystkie moje ulubione składniki - trochę się obawiałam, co zrobię, gdy trafię na sałatkę dla mnie niejadalną? Raczej zrezygnowałabym, dając losowi drugą szansę.
Ale na szczęście nie musiałam...
Robiłam wielokrotnie sałatki z pora, o prawie identycznym składzie, ale z zasadniczą różnicą dotyczącą przygotowania. Zawsze kroję składniki, nigdy ich nie ścieram na tarce - z wyjątkiem żółtego sera w mojej "żółtej sałatce".
A tutaj właśnie Grażynka proponuje tarkowanie ogórków i jabłek i zgadzam się z jej opinią, że tak lepiej pasują do sałatki.
Ta sałatka to także moja propozycja do akcji Panny Malwinny Warzywa strączkowe.
Sałatka z pora z jajkiem
(cytuję metodą kopiowania i mam nadzieję, że mnie Grażynka za to ukarze)
duży por ( biała i jasnozielona część)
3 jajka na twardo
3 ogórki kiszone
2 jabłka
puszka groszku
majonez pół na pół z jogurtem i łyżeczka musztardy (dałam musztardę francuską, ze względu na dekoracyjne kuleczki gorczycy)
sól, pieprz
Pora myjemy, przekrawamy wzdłuż i kroimy w półplasterki. Solimy, by zmiękł i odstawiamy na 10 minut. Ogórki kiszone i jabłka ścieramy na grubej tarce, dodajemy do pora. Jajka kroimy w kostkę, dodajemy też odcedzony groszek.

Doprawiamy solą i pieprzem, wlewamy majonez i jogurt w towarzystwie musztardy. Odstawiamy w chłodne miejsce, żeby się " przegryzła". Dobra do mięsa i wędlin. Smacznego!

Przy tej okazji zabawiłam się w dekorowanie sałatki sposobem z dawnych lat, a dodatkowym sentymentalnym elementem jest salaterka. Pochodzi z mojego rodzinnego domu, należała do naczyń używanych tylko "od święta" i ma na pewno ponad 50 lat.




przepisy
