sałatka z pomidorami i tortellini
Coś mi ostatnio nie idzie w kuchni. Wczoraj zepsułam ciasto, dziś nawet kurczak nie chciał się mnie za bardzo słuchać. Nie wiem kiedy przełamię złą passę, dlatego na pocieszenie wrzucam... niefotogeniczną sałatkę.
Nie kłamiąc - robiłam ją już chyba z 5 razy i za każdym razem zdjęcia wychodziły paskudne, dlatego tak odwlekałam jej dodanie na bloga. Tym razem zdjęcia nie są dużo lepsze - dalej uważam, że sporo brakuje im do ideałów, ale te przynajmniej już nadają się do użycia.
Sałatką zostałam pierwszy raz poczęstowana w domu mojego mężczyzny i stwierdzam z całym przekonaniem - jest doskonała. Niewątpliwie - jedna z moich ulubionych. Czy robię ją tak samo jak w oryginale? Tego nie wiem, ale wiem, że przepis i tak musi ujrzeć światło dzienne :)

Składniki:
- 2 pomidory
- 1 opakowanie pierożków tortellini
- kilka łyżek jogurtu naturalnego
- tyle samo majonezu (najlepiej domowej roboty)
- kilka ząbków czosnku (zależy jak kto mocno czosnkowe lubi :) )
- sól
- pieprz
Tortellini ugotować w lekko osolonej wodzie, odcedzić na sitku, przepłukać wodą.
Pomidory pokroić w kostkę i wymieszać razem.
Sos zrobić na oko (nigdy nie patrzę na ilość): Jogurt, majonez i przeciśnięty przez praskę czosnek wymieszać i przyprawić. Powinno go być tyle, żeby wszystko obkleił, ale żeby sałatka za bardzo nie pływała. (Lepiej zrobić więcej sosu i nadmiar zostawić w lodówce - wykorzystać go można potem do wszystkiego) Wszystkie składniki razem połączyć.
Smakuje zarówno póki tortellini są ciepłe, jak i po spędzeniu nocy w lodówce :)
Smacznego życzy gruszka z fartuszka!




przepisy




