Są dwa smaki...
...które się wspaniale komponują (...)
Czy ja już wspominałam, że uwielbiam wspólne pieczenie? Piecze się milej, radośniej no i, jakby nie było, ilość kalorii rozkłada się na dwie tudzież dwoje :) A przynajmniej tak sobie tłumaczę...
Na pieczenie z Edytką, bez której nie wyobrażam sobie samotnych wieczorów, umawiałam się już wiele razy, ale zawsze mi było nie po drodze. A to nie miałam dostępu do internetu, a to pojechałam na weekend do Londynu, a to nie miałam dostępu do światła dziennego, a to to, a to tamto. W końcu Edytka się chyba na mnie zdenerwowała i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Na początku zeszłego tygodniu spytała mnie wprost - kiedy w końcu razem coś upieczemy? Przyparta do muru odpowiedziałam w najbliższy weekend :)
Nastąpiła mała burza mózgów i ostateczny wybór padł na chleb bananowy. Ale nie nie, nie myślcie sobie że było łatwo. Skoro Edytka tak długo na mnie czekała, to postanowiłam że musi to być coś extra extra. Podwójnie extra.
Przepis Ms Lawson miałam już od dawna w zakładkach, czekał tylko na odpowiedni moment. I się doczekał. Niestety biedaczek został przeze mnie mocno zmodyfikowany. Trochę się bałam czy w ogóle coś z tego wyjdzie, ale rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Zmian było kilka.
Połowę mąki pszennej postanowiłam zastąpić mąką pszenną razową.
Zrezygnowałam z połowy rodzynek zastępując je kwaśną żurawiną – niebo w gębie!
Zmieniłam też nieco sposób wykonania samego ciasta, bo zależało mi by było ono lekkie i bardziej puszyste niż zbite, ale oczywiście nie mogło wyjść za suche - stąd dodatek maślanki. Dlatego też masła nie stapiałyśmy, a za to ubiłyśmy je z cukrem na puch. Potem delikatnie dodawałyśmy po jednym jajku, miksowałyśmy, a kiedy dodałyśmy suche składniki całość lekko wymieszałyśmy bez ponownego ubijania mikserem.
I oczywiście niemalże potrojona ilość orzechów!
I myślę że to zawarzyło na tak wspaniałym smaku. Ciasto dosłownie rozpływa się w ustach.
Kawałki czekolady i orzechy delikatnie chrupią między zębami, owoce wymoczone w alkoholu nadają ciastu lekkiego pazura, a kakao wspaniale balansuje całą słodycz.
Ponoć sekret tego wypieku zależy od kondycji bananów – im są bardziej dojrzałe, tym ciasto jest lepsze. A ja powiem więcej. Wspaniały smak to nie tylko banany, ale również przyprawy i dodatki, dlatego też w przepisie nie mogło zabraknąć otartej skórki z cytrusów, ekstraktu z prawdziwej wanilii oraz mielonego imbiru i cynamonu.
Kochani zapraszam Was na ucztę prawdziwego konesera i gorąco namawiam Was na upieczenie tego ciasta. Swoją drogą jestem z siebie bardzo dumna. Nie spodziewałam się takiego efektu.
Edytko dziękuję za wirtualnego kopa, kubeł zimnej wody (od czasu do czasu) i za to, że jesteś przekochaną babeczką :*
PS
Jak pewnie zauważyliście co rusz zmieniam coś w układzie bloga, ale zależy mi na tym, by był bardziej czytelny i przejrzysty. Pod każdym postem na dole po lewej stronie pojawiła się wersja przepisu do wydruku (plik PDF w rozmiarze A4). Myślę intensywnie nad nagłówkiem bloga, bo coś mi ciągle nie współgra... Mam nadzieję, że zmiany nie utrudniają Wam przeglądania Kuchennego Stołu.
Oraz zapraszam Was również na krótką wycieczkę po Salford Quays - miejscu oddalonym od nas jedynie o 15 minut, gdy spaceruje się tam powoli, tak by nacieszyć się świeżym powietrzem i ciszą.
Oraz zapraszam Was na warsztaty chlebowe...

Chleb(ek) bananowo-czekoladowy
50g rodzynek sułtanek
50g suszonej żurawiny
75ml ciemnego rumu, whisky lub koniaku*
100g mąki pszennej
100g mąki pszennej razowej
25g kakao dobrego gatunku
100g gorzkiej czekolady połamanej na małe kawałki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
skórka otarta z jednej pomarańczy (najlepiej niewoskowanej)
skórka otarta z jednej cytryny (najlepiej niewoskowanej)
125g masła o temperaturze pokojowej
150g cukru
2 duże jaja
4 bardzo dojrzałe banany (o wadze ok 300g - ważone bez skóry), rozgniecione
175g posiekanych orzechów włoskich lub orzechów pekan
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
75ml maślanki**
Keksówka o pojemności 23 x 13 x 7cm wysmarowana masłem i wyłożona papierem do pieczenia lub oprószona bułką tartą lub mąką.
Rodzynki i żurawinę zalewamy w rondlu rumem lub whisky i doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z palnika, przykrywamy pokrywką i zostawiamy na minimum godzinę - owoce ładnie wchłoną alkohol. Po tym czasie delikatnie osuszamy je na sicie.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170 st.C. (piekarnik gazowy poziom 3).
Obie mąki przesiewamy do miski razem z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą i przyprawami. Dodajemy otartą skórkę z pomarańczy i cytryny, czekoladę połamaną na kawałki, dodajemy sól i całość niedbale mieszamy.
W osobnej misce miksujemy miękkie masło z cukrem, aż będzie puszyste.
Dodajemy jajko, miksujemy dokładnie i dodajemy drugie jajko.
Znowu miksujemy i dodajemy maślankę.
Miksujemy i dodajemy rozgniecione banany. Mieszamy.
Dodajemy posiekane orzechy, odsączone owoce i ekstrakt z wanilii.
Następnie partiami dodajemy suche składniki i delikatnie mieszamy - należy upewnić się że pierwsza porcja została dokładnie wymieszana przed dodaniem porcji kolejnej.
Ciasto przekładamy do formy i pieczemy przez około godzinę, robiąc próbę drewnianym patyczkiem (nakłuwamy ciasto w kilku miejscach - jeśli patyczek wyjmiemy suchy ciasto jest gotowe).
Studzimy na kratce.
Smacznego!
*Jeśli planujemy podać ciasto dzieciom, alkohol można zastąpić niesłodzonym sokiem pomarańczowym lub żurawinowym z odrobiną swojego ulubionego aromatu (świetnie pasuje aromat migdałowy)
**Zamiast maślanki można użyć tej samej ilości mleka zakwaszonego 1 łyżeczką soku z cytryny

PS
Dziś rano w drodze do pracy nadałam sobie tytuł Mistrza chodzenia po śliskich nawierzchniach. Chyba w nagrodę kupię sobie jakąś książkę kucharską :)





przepisy


