Rekin w kuchni
A właściwie to jego część, czyli stek z rekina.Leżały sobie te części w zamrażarce od czasu, kiedy mój M. miał krótką dukanową przygodę i czekały na coś.Przyznaję, że tym razem wyobraźnia mnie zawiodła i zupełnie nie chciało mi się wymyślać sposobów przyrządzania rekina.Szczególnie, że nigdy wcześniej tego nie robiłam, więc doświadczenia zero.Pogrzebałam w durszlakowych przepisach i poszłam na łatwiznę - wybrałam najprostszą wersję znalezioną na blogu IvonNic nie kombinowałam z przepisem ( podaję za Ivon):Składniki: - 4 steki z rekina /rozmrożone/
- 4 duże cebule
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżka soku z cytryny
- sól, pieprz czarny mielony, papryka mielona, chilli
Cebulę cienko pokroić i skropić octem balsamicznym.
Na cebuli ułożyć steki (oprószone przyprawami i polane sokiem z cytryn)
Piec 30 minut w piekarniku w temperaturze 180 stopni.

Nie wiem, jak smakuje...
To jedna z tych potraw, dla których mogłabym stworzyć osobną kategorię: "Robię, ale nigdy nie jem".
Macie takie sytuacje?
Ja mam kilka takich przypadków, kiedy nie spróbuję nawet tego, co przygotowałam dla mojego M.
Czasami mam takie blokady - w przypadku tego rekina to niechęć przed kompletnie nieznanym smakiem.
A on spokojnie wszystko pożera... tzn. mój M.... nie rekin.





przepisy


