Przysmaki z Czech
Tak jak obiecałam, podzielę się dzisiaj swoimi wrażeniami kulinarnymi z podróży do Czech. Czeskie jedzenie smakuje chyba najlepiej właśnie o tej porze roku - latem raczej nie miałabym ochoty na knedle czy ostry gulasz. W restauracjach ceny są dość przystępne i obfity obiad z deserem i piwem dla dwóch osób można zjeść już za 100 PLN. A jeśli znajdziecie prawdziwą gospodę, do której uczęszczają "lokalsi", jest jeszcze taniej...
Na pierwszy ogień, najbardziej typowa potrawa kuchni czeskiej, czyli vepro-knedlo-zelo - holuskowe (czyli mączne) knedliki z mięsem wieprzowym i kapustą.

Podobną potrawą jest moravsky vrabec, czyli zapiekana karkówka z knedlami.

Mojemu mężowi najbardziej smakuje gulasz wołowy - knedle bez zmian.

Moim ulubionym daniem jest zdecydowanie pieczona kaczka, czyli pecena kachna, podawana z czerwoną kapustą.

Na deser trudno znaleźć coś oryginalnego. Większość cukierni proponuje strudel jabłkowy, który moim zdaniem jest raczej specjalnością kuchni niemieckiej i austriackiej, i w Niemczech smakuje jakoś lepiej.

Na ulicach jest mnóstwo straganów, w których można nabyć sobie langosze - czyli placki smażone na oleju, podawane z keczupem i tartym żółtym serem (widok wciąż podgrzewanego oleju jakoś nas zniechęcił...). Można też nabyć sobie oryginalne ciastko o nazwie trdelnik. Jest to rodzaj drożdżowego ciasta, które jest cienko rozwałkowane i nawijane na drewniany wałek, a następnie pieczone na ogniu. Smakuje zupełnie jak świeże ciasto drożdżowe, a posypane może być cukrem, orzechami lub migdałami.

Przywiozłam sobie z Pragi czeską książkę kucharską, tak więc mam nadzieję, że uda mi się czasami przygotować coś z czeskich dań.



przepisy


