Prowansalskie ratatouille
Dzisiaj trochę reminiscencji z naszego .... zimowego :) wyjazdu do Francji. Co prawda nie skosztowaliśmy w Alpach Górnej Prowansji ratatouille, bo w lutym nie było sezonu na cukinie i bakłażany, a Francuzi - bardzo zresztą mądrze - przywiązują wielką wagę do tego, żeby wykorzystywać produkty sezonowe, wtedy gdy są w swojej największej krasie. Ten prosty pomysł zrobił wielką karierę w swoim czasie w Kalifornii. Takie kultowe restauracje jak "Chez Panisse" Alice Waters, serwują z zasady specjały tylko z sezonowych i hodowanych w danym regionie warzyw i owoców. W Portugalii pamięta się o porach roku głównie w przypadku cytrusów, melonów i ryb. Tak, tak, te ostatnie też mają swój sezon, np. sardynkowa hossa przypada na okolice czerwcowej Nocy Świętojańskiej, co jest skwapliwie wykorzystywane na ogrodowych, restauracyjnych i ulicznych churascos, czyli tutejszych grillach.Wracając do ratatouille - jak już mówiłam zjeść mi się go w jego ojczyźnie nie udało, ale za to przywiozłam sobie na niego doskonały przepis od Madame Augustine, właścicielki pensjonatu, w którym mieszkaliśmy. Zdradziła mi ona pewien sekret - otóż żeby ratatouille było bardziej chrupiące i żeby warzywa się zbytnio nie rozpadły i pozostały w apetycznych kawałkach należy cukinie i bakłażany osobno podsmażyć na oliwie i dopiero na koniec połączyć z pomidorowym sosem. U nas wszystkie potrzebne warzywa są już bardzo piękne i w wielkiej obfitości. Nie mogłam więc przegapić takiej okazji i nie wykorzystać ich do ugotowania wielkiego gara tego prowansalskiego "bigosu", który tak świetnie pasuje do każdego grillowanego mięsa czy ryby, a i ze świeżym wiejskim chlebem i kapka oliwy jest również nie do pogardzenia.
Ratatouille
4 łyżki oliwy extra virgin
1 kg pomidorów bez skórki pokrojonych w większą kostkę
6 cukinii pokrojonych w półplasterki
3 bakłażany pokrojone w półplasterki*
2 duże cebule posiekane w kostkę
3 papryki w różnych kolorach opieczone i bez skórki** pokrojone w paski
4 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
2 gałązki świeżego tymianku
liść laurowy
sól i pieprz do smaku
Na 1 łyżce rozgrzanej oliwy zeszklić cebulę. Dodać tymianek, liść laurowy i pomidory. Dusić po przykryciem, aż otrzymamy gęsty sos (jak najbardziej mogą w nim pozostać nieco wyczuwalne kawałki pomidorów, będzie bardziej rustykalnie). Pod koniec duszenia dodajemy czosnek.
Na innej patelni partiami osmażamy na pozostałej oliwie bakłażany i cukinie, aż się lekko zrumienią. Dodajemy je do pomidorowego sosu i jeszcze kilka minut razem dusimy.
*jeśli bakłażany są duże i obawiamy się, że mogą być gorzkie po pokrojeniu posypujemy je grubą morską solą i odstawiamy na 20min. Następnie papierowym ręcznikiem osuszamy je dokładnie z wydzielonego płynu i strzepujemy sól.
**ja grilluję papryki pod mocno rozgrzanym grillem w piekarniku (ok. 30-40 min, obracając je aż skórka ze wszystkich stron będzie ciemnobrązowa). Wkładam jeszcze gorące do plastikowego worka i zostawiam w nim aż nieco ostygną i będzie można bez ryzyka poparzenia 3 stopnia zdjąć skórkę ;)




przepisy


