Pory i quiche "na rozgrzewke".
Po dwoch tygodniach nieobecnosci - swiateczno-wiosennych wyjazdow i raczej nieplanowanych technicznych problemow - wracam, aby pospiecznie Wam doniesc, ze moja wirtulana kuchnia znow jest otwarta i wrze w niej i paruje, jak zawsze!"Na rogrzewke" dziele sie przepisem na jeszcze jedna quiche, w ktorej wykorzystuje ostanie juz pory, posadzone w ogrodzie w zeszlym roku.
Te "domowe" w smaku niczym nie przypominaja tych "sklepowych" i jesli macie gdzies wokol siebie kawaleczek uprawnej ziemi, goraco polecam pory. Sa wyjatkowo nieklopotliwe w uprawie i o ile zapewnimy im zyzna, latwo przepuszczalna glebe, w zasadzie nie maja one zadnych innych wymagan. Wczesna wiosna w 11cm doniczkach wypelnionych kompostem (uzywam mikstury kompostu do nasion/mlodych roslin i perlitu) wysiewam nasiona i przykrywam je cienka warstwa ziemi. Od zeszlego roku uprawiam 3 rodzaje porow - kazde na inny okres zbierania i z rozna odpornoscia na chlod. Wczesnym latem nasiona przeksztalcaja sie w cienkie sadzonki i sa gotowe do wysadzenia do gruntu, gdy osiagna ok 15 cm. Oddzielam je delikatnie i nozyczami przycinam korzenie, zostawiajac ok 2 cm przy nasadzie, podobnie przycinam gorna czesc lisci. Na przygotowanej grzadce wykonuje schludne, dosc glebokie dziurki, szerokie na cal i umieszczam w nich sadzonki. Nie przysypuje ich ziemia, jedynie wypelniam otwor woda. Alternatywnie wysiewam nasiona grupowo w plastikowych komorkach i wysadzam je bez rozsadzania, rosna wowczas blisko siebie dajac lodygi cienkie, lecz wyjatkowo smaczne. Pory obywaja sie bez dodatkowego sztucznego podlewania w sezonie, dobrze jest jednak pozbawiac je towarzystwa chwastow. Pory sadze dookola rzedow marchewki i selera naciowego lub z innymi cebulowatymi, nie zapominajac o korzysciach plynacych z rotacji uprawy. Pory zbieram od wczesnej jesieni, az po pozna wiosne nastepnego roku. Zdarza mi sie czasem zostawic jeden czy dwa w ziemi az do lata, mam wtedy w ogrodzie dodatkowa ozdobe jaka sa przepiekne porowe kwiaty na dlugich twardych lodygach.
Wracajac do mojej porowej quiche...oprocz opisanego warzywa zawiera ona rowniez owcza fete i to nie tylko w nadzieniu. Tym razem rowniez kruche ciasto wzbogacilam odrobina stratego sera, jest przez to bogatsze w smaku. Mysle, ze kozi ser o podobnej do fety konsytencji tez tutaj sie swietnie nada, bo taki wystepuje w oryginalnym przepisie Delii Smith na Leek and Goats' Cheese Tart. Jak zwykle - polecam!

Quiche z porami i owcza feta
Kruche ciasto:
50g owczej fety
220g zwyklej maki pszennej
50g masla
50g smalcu lub twardego tluszczu roslinnego
Nadzienie:
400g porow (waga po odcieciu zbednych lisci i czesci korzeniowej)
200g fety
20g masla
3 duze jajka, roztrzepane
220ml creme fraiche, kwasnej smietanki
5 cebulek dymek, drobno posiekanych
sol i pieprz
23cm ceramiczna forma do quiche lub inna podobna
Make przesialam do duzej miski, dodalam tluszcz w kostkach i dobrze wszystko posiekalam, az utworzylu sie male grudki. Wsypalam wowczas starta na tarce fete, znow ktorto przesiekalam, na koniec dodaja kilka lyzek lodowatej wody i polaczylam wszytsko w kule. Zwinelam ja w folie rozplaszczylam nieco i wsunelam do lodowki na minimum 30 minut.
W tym czasie przygoto3walam nadzieni. Umyte dokladnie pory przecielam wzdluz na pol i pokroilam na 1 cm kawalki. Na patelni rozpuscilam maslo i dodalam pokrojone pory i szczypte soli. Smazylam na malym ogniu przez 15 minut, po czym miekkie warzywa przesypalam na sito i dokladnie odsaczylam powstaly w czasie gotowania sos. Odsaczone pory polaczylam z porkuszona feta. W miseczce roztrzepalam jajka z creme fraiche, doprawiajac swiezo mielonym pieprzem.
Piec rozgrzalam do 200C. Ciasto rozwalkowalm na placek o srednicy wiekszej niz foremka. Wypelnilam nim forme dokladnie przyciskajac, nastepnie naklulam widelcem spod, wylozylam paper do pieczenia i fasolke cermiczna. Pieklam tak w goracym piecu przez 15 minut. Ostroznie zdjelam papier z fasolka.
Ciasto wypelnilam nadzieniem z fety i porow, posypalam zielona cebulka i zalalam mikstura jajeczno-smietanowa. Pieklam 30 minut w piecu rozgrzanym do 220C z termobiegiem, zmniejszajac temp. po 15 minutach do 190C. Podalam z zielona salatka.




przepisy

