ostatnio szukane:

masło rodzynki czosnek cebula
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
tylmur
tylmur Prowadzi bloga: Tylko kuchnia
Inne tego autora: Mam mąkę z mąk... 62 z 73 Kształt w kuchni.
Likier waniliowo-goździkowy
Składniki
26/12/2007

Podświadomość kuchenna, goździk, wanilia i spirytus.

Czytając blogi kulinarne, kompletny laik mógłby dojść do wniosku, że gotowanie, pieczenie, cała ta krzątanina kuchenna, to sympatyczne zajęcia, hobby, które pozwala oderwać się od dnia codziennego, zrelaksować po ciężkim dniu pracy. Wszystkie te przyjemne prace, to całkiem dobra zabawa i co więcej efekt to zawsze przepięknie wyglądające i smakowite potrawy.


Otóż nic bardziej mylnego. Trzeba bowiem pamiętać, że za każdą pięknie wyglądającą babeczką piętrzą się stosy brudnych naczyń, garnków, łyżek, szpatułek, upaprany blat, uświniona podłoga i cała ta kuchenna menażeria, której nikt nie fotografuje, nie dokumentuje, o której się nie wspomina. Jest to ciemna strona kuchni, ukryta i ukrywana jak nie przymierzając (że powołam się na odartego z wszelkiej naukowej chwały Z.F.) podświadomość ludzkiego umysłu.


Ta ciemna strona kuchni ujawnia się co oczywista, w chwilach zmywania naczyń po obiedzie, po deserze i w innych tego typu pokonsumpcyjnych momentach. Jednakowoż ta ciemna podświadomość z największą mocą przypomina o swoim istnieniu w okresach przedświątecznych, przedwiosennych, przedwizitamiskladanymiprzezprzyszłychteściów... W tych momentach rozpoczyna się ciężkie, tragiczne, fatalistycznie pochłaniające wolny czas gruntowne sprzątanie całej kuchni...


I mnie w tym roku dopadło z całym fatalizmem i nieodwracalnością, chociaż solennie obiecałam sobie, że w tym roku nie, nie będzie żadnego sprzątania. Po co osoba, która jest poza całą tą tradycją, kulturą świateczno-chrześcijańską miałaby zajmować się przedświątecznymi porządkami. Jednak było kilka dni wolnych, zatem złamałam się. I tak, ze smutkiem w sercu, z ciężką głową, przeklinając bezsensowność tej pracy, której po tygodniu i tak nie widać, zabrałam się do porządków.


O dziwo moja charytatywna i bezsensowna robota została przez świat nagrodzona. Otóż w ciemnym kącie, na półce, na którą się prawie nie zagląda, stał jak gdyby nigdy nic LIKIER WANILIOWO-GOŹDZIKOWY.


Początkowo porażona zjawiskiem wpadłam w pewną dezorientację. Jak to likier? Uchował się jakiś likier a ja nic o tym nie wiem? Potem jak przez mgłę zaczęłam przypominać sobie zdarzenia i obrazy, bo i butelka wydawała mi się znana i karteczka.


Karteczka głosi od 20 listopada;( a więcej niż pewna jestem, że nie o 20 listopada 2007 tu chodzi.) I tak drogą dedukcji doszłam do następujących wniosków. Jest to likier, który przygotowywałam w roku 2006, w związku z pewną rocznicą, która ma miejsce właśnie po 20 listopada. Likier został przygotowany w połowie września, tak aby w listopadzie był gotów. Nie potrafię sobie przypomnieć jednak co takiego wydarzyło się zimą AD2006, że o likierze na śmierć zapomniałam i nie został on skonsumowany i na przekór zapędom pijackim przetrwał w kącie było nie było rok i miesiąc. (Co, tak na marginesie, oznacza, że porządki w roku 2006 nie były zbyt dokładne)


Kończąc ten przydługi wpis podaję przepis:


LIKIER WANILIOWO-GOŹDZIKOWY


SKŁADNIKI:

10 goździków

1 laska wanilii

1 kawałek kory cynamonu

0,5 kg cukru

0,5 litra wody

1 litr spirytusu

WYKONANIE:

Wodę, cukier, goździki, pokrojoną na kawałeczki wanilię i cynamon zagotować. Odstawić na 24 godziny. Syrop połączyć ze spirytusem. Przecedzić i butelkować. Po tygodniu można próbować. Jednak autor zaleca poczekać 2 miesiące. Generalna zasada brzmi im dłużej nalewka/likier czeka tym lepiej.

Nawet jeśli czeka przez przypadek :-)


Przepis pochodzi ze zbioru przepisów Andrzeja Fiedoruka "Nalewki i wódki"