ostatnio szukane:

szyszka olej rodzynki czosnek
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
Nobleva
Nobleva Prowadzi bloga: Życie ze smakiem
Inne tego autora: Okoń morski z masłem krewetkowym i kwiatem muszkatołowca 45 z 105 Chowder z wędzonego dorsza
Placek po węgiersku z sosem z polędwiczki i pieczonych papryk (gulasz)
Składniki


Placek po węgiersku z sosem z polędwiczki i pieczonych papryk (placek)
Składniki
13/03/2011

Placek po węgiersku z sosem z polędwiczki i pieczonych papryk

 

 

 

Zdjęcie - Placek po węgiersku z sosem z polędwiczki i pieczonych papryk   - Przepisy kulinarne ze zdjęciami

 

 

 

To wręcz skandal, że jedno z moich ulubionych dań ukazało się na moim własnym blogu tylko raz do tej pory i to w dodatku w wersji wegetariańskiej. Nie przepadam natomiast za samymi plackami ziemniaczanymi. Jako dziecko lubiłam je bardzo, bo moja mama robiła pyszne -  chrupiące, z koronką od gorącego oleju w okół, podawane od razu po usmażeniu - cudowne były z kwaśną śmietaną. Ale w późnej podstawówce miałam epizod stołówkowy - placki ziemniaczane serwowane były na tej stołówce regularnie, ale to nie były placki jakie ja znałam - to były wielkie ciemne nasączone tłuszczem kłapcie, podawane, ku mojemu zgorszeniu z cukrem. Człowiek głodny był więc jadł, ale potem bardzo długo placków ziemniaczanych nie jadłam, z jednym jedynym wyjątkiem - placka po węgiersku. Z tym też miałam przygody - kilka zbyt tłustych i ciężkich nawet dla mojego młodego wówczas organizmu. Wynik jest taki, że abym mogła zjeść placka po węgiersku i nie być po nim chorą muszę zrezygnować z tej koronki wokół, którą tak lubię, mój placek musi być usmażony prawie bez tłuszczu.

Zdjęcie robiłam w wielkim pośpiechu i niestety nie widać na nim papryki, ale to właśnie ona jest główną atrakcją dania, bez niej nie wyobrażam sobie placka po węgiersku. Lubię połączenie smażonych ziemniaków ze słodką papryką i kwaśną śmietaną. Tym razem zanim zaczęłam robić sos papryki upiekłam, bo pieczenie maksymalnie wydobywa z nich słodycz, w dodatku lubię ten 'przypieczony' posmak. Do samego sosu dodałam jeszcze paprykę w proszku: słodką i wędzoną, które fantastycznie podkręciły smak. Można oczywiście jeszcze dodać chili, ale ja tym razem ominęłam szerokim łukiem, żeby dzieci zjadły. Zjadły.

 

 

Placek po węgiersku z sosem z polędwiczki i pieczonych papryk

(na 6 placków średniej wielkości)

 


na placki:

kilogram obranych ziemniaków

1 mała cebula

2 jajka

sól i pieprz

2 łyżki mąki (ja nie dałam, bo irlandzkie ziemniaki są bardzo mączne)

tłuszcz do smażenia

 

na gulasz:

polędwiczka wieprzowa (około 1/2 kg)

1/2 kg czerwonej i żółtej papryki

1 mała cebula lub szalotka

2 łyżki oleju

sól i pieprz

po łyżeczce papryki słodkiej i wędzonej

czubata łyżeczka mąki (opcjonalnie)

łyżka śmietanki (opcjonalnie)

kwaśna śmietana do podania

 

 

Paprykę przekrawamy na pół, smarujemy lekko oliwą i pieczemy w mocno nagrzanym piekarniku lub pod grillem aż ukażą się na niej czarne pęcherze. Po upieczeniu przekładamy do płytkiej miski i przykrywamy folią spożywczą na kilka minut. Tworząca się para sprawi, że łatwo będzie papryki obrać ze skóry. Po obraniu absolutnie nie myjemy, cały ten przypieczony smaczek ma zostać na papryce. Zachowujemy wszystkie soki z pieczenia. Szalotkę siekamy w drobną kostkę, rozgrzewamy tłuszcz, wrzucamy na niego cebulę, smażymy na niewielkim ogniu aż zmięknie, podkręcamy palnik, dodajemy mięso pokrojone w drobną kostkę, sól i pieprz, smażymy aż się zarumieni. Dodajemy pokrojone w kostkę pieczone papryki, sok z pieczenia, paprykę w proszku, podlewamy odrobiną gorącej wody, przykrywamy i dusimy. Ja lubię gulasz lekko zagęszczony i zabielony, dlatego duszę do momentu aż się cały płyn wygotuję, oprószam mąką, chwilę mieszam i smażę, dodaję tyle gorącej wody ile trzeba żeby gęstość była odpowiednia, dolewam śmietankę. Można oczywiście tej mąki i śmietanki dodać więcej/mniej w zależności od upodobań, ważne jednak, żeby nie rozcieńczyć za bardzo smaku sosu.

Placki zaczynam smażyć dopiero kiedy sos jest prawie gotowy. Oznacza to, że nie zasiadamy do zastawionego stołu i każdy dostaje swoją porcję niezupełnie w tej samej chwili, bo dalej uważam, że najlepsze placki są prosto z patelni. Tylko ja jem takiego bladego prawie bez tłuszczu, inni dostają normalnie usmażonego.

Ziemniaki trę na tarce o drobnych oczkach (właściwie to mąż trze), odciskam, żeby pozbyć się nadmiaru płynu, przyprawiam, dodaję jajka (i ewentualnie mąkę), mieszam. Smażę placki na niewielkiej patelni. Każdy placek po nałożeniu na talerz dostaje porcję gulaszu do środka i zostaje złożony na pól. Na wierz polewam jeszcze odrobiną sosu i nakładam łyżkę kwaśnej śmietany.